Chińczycy w Poznaniu
Choć przez ostatnich prawie 20 lat starostowie zawsze siedzieli przy stole prezydialnym na podwyższeniu razem z przewodniczącym rady powiatu to teraz Dariusz Igliński - przewodniczący wyznaczył staroście i wicestaroście miejsca wśród radnych przy stolikach poniżej. Jak wyjaśniał: "po to by móc normalnie prowadzić obrady i przywrócić powagę obradom".
Według opozycji chociaż cała sprawa wygląda dość śmiesznie to, jak zauważył radny z SLD Robert Andrzejewski, starosta przeszkadzała w prowadzeniu obrad. - Siedzę w miarę blisko i zachowania przy tym stole prezydialnym są dalekie od dyplomatycznych. To jest kwestia szacunku do ludzi - dodaje Andrzejewski.
Przesadzona starosta Beata Tarczyńska mówi że nie czuje się urażona i zmieniła miejsce choć dodaje, że to jest decyzja pana przewodniczącego i powinien zastanowić się nad swoim zachowaniem. - To oceniają ludzie. Mogę siedzieć nawet na korytarzu jeśli pan przewodniczący tak zdecyduje. Najważniejsze jest to żebyśmy zajęli się sprawami powiatu, a nie krzesłami - mówi starosta. Zdaniem opozycji przesadzanie władz świadczy o głębokim kryzysie w koalicji rządzącej powiatem.