W jednym były trumny.
Dziś oskarżony podczas procesu apelacyjnego w Poznaniu oświadczył, że leczył się psychiatrycznie. Ta informacja zaskoczyła i obrońców i panią prokurator. Sąd - nim wyda prawomocny wyrok - musi to sprawdzić.
Jak mówi obrońca oskarżonego mecenas Andrzej Reichelt, oświadczenie ma dla sprawy ogromne znaczenie i sąd nie mógł tych informacji pominąć. - Jeżeli to jest prawdą, że leczył się psychiatrycznie i nawet był na obserwacji, to znaczy, że były jakieś podejrzenia co do jego poczytalności - mówi.
Informacje o leczeniu oskarżony przekazał obrońcom przed rozpoczęciem procesu apelacyjnego. Wtedy na korytarzu usłyszała je także prokurator Halina Pągowska. - Mamy tylko słowa i wskazane szpitale, ale nie mamy na to dowodów - zastrzega. Oskarżony ma dwa tygodnie na przekazanie sądowi dokumentacji medycznej. Z takim wnioskiem zwróci się także do szpitali psychiatrycznych, gdzie Tomasz S. miał przebywać. Niewykluczone, że później oskarżonego zbadają biegli
Kiedy proces apelacyjny Tomasza S. zostanie wznowiony - na razie nie wiadomo.
___
W pierwszej instancji Sąd Rejonowy skazał 37-letniego Tomasza S. na pięć i pół roku więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, ze został pomówiony, dlatego odwołuje się od wyroku. Oskarżony długo się ukrywał. Zmienił wygląd i posługiwał się fałszywymi dokumentami. Przed rokiem wpadł w Szwecji i został przekazany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Jesienią 2012 roku - tydzień po kradzieży - najpierw znaleziono auto, a później w lesie w pobliżu Królikowa w Wielkopolsce, trumny ze zwłokami. Badania potwierdziły, że ciała nie zostały zbezczeszczone.
Czterech pozostałych uczestników kradzieży samochodów pod Berlinem poznański sąd skazał w 2013 roku.
Magda Konieczna/jc