Wszystko zaczęło się, gdy TVP wyemitowała reportaż o sprzedaży miejskiego budynku prywatnemu inwestorowi. Mieszkańcy kamienicy obawiali się, że ich mieszkania zostaną sprzedane bez ich zgody. Sprawa wyszła na jaw, gdy mieszkanka kamienicy postanowiła wykupić lokal od miasta, a pozwolenia nie wydano i skierowano ją do potencjalnego inwestora.
Prezydent Piły Piotr Głowski mówi, że po emisji programu zaczął dostawać groźby. Głogowski podejrzewa, kto za tym stoi.
- Próbuje się poświęcić dobre imię miasta dla partykularnych interesików politycznych. Tutaj wiadomo jakie nazwiska za to odpowiadają: Stokłosa, Komarowski, Porzucek. Ludzie pytają mnie czy się boje, powiem tak: dostaję groźby, również moja żona. I chcę powiedzieć, że jak włos spadnie z głowy komuś z mojej rodziny, to jeśli ktoś mnie spyta jakie nazwiska są za to politycznie odpowiedzialne, to nie będę miał żadnej wątpliwości, powiedziałem je na początku - mówi Głowski.
Do zarzutów prezydenta od razu odniosły sie wymienione przez niego osoby. Starostwa pilski Eligiusz Komarowski odpowiada w ostrych słowach.
- To jest chamstwo, moim zdaniem zachowanie takiego człowieka, który jest przyparty do muru i kto wie czy czasami zaraz sam nie odgryzie własnego ogona - mówi Komarowski. - Myślę, że Pan Piotr Głowski traci kontakt z rzeczywistością, czuje, że jego stanowisko jest zagrożone stąd te chaotyczne ataki - dodaje poseł PiS Marcin Porzucek.
Sprawą rzekomych gróźb zajmuje się już policja i prokuratura.