By inwestycja konińskiej kopalni ruszyła potrzebne jest odrolnienie ponad 200 hektarów gruntów w okolicach Konina. Taką decyzję może podjąć tylko minister rolnictwa. Górnicy czekają na to od marca tego roku. Jeżeli sprawa nie zostanie szybko załatwiona to po 2020 roku zabraknie węgla i kilkanaście tysięcy konińskich energetyków i górników straci prace - ostrzega Nowak.
W podobnym tonie od dawna wypowiadają się także związkowcy z konińskich elektrowni i kopalni. Nowak poprosił o wsparcie również konińskich posłów PiS. Jednak, jak twierdzi, reakcji się nie doczekał. - Los zagłębia energetycznego posłów PiS-u nie interesuje, są natomiast bardzo aktywni popierając antykopalniane wystąpienia - mówi. Pisanie listów do pani premier jest bezcelowe - odpowiada tymczasem koniński poseł PiS Leszek Galemba.
- Sprawy idą w dobrym kierunku, analizują to ministrowie. Nie ma możliwości żebyśmy zamykali kopalnie, ale musimy szanować kontekst ekologiczny- dodaje.
Przeciwko powstaniu odkrywki protestują rolnicy i organizacje proekologiczne. Obawiają się, że gdy inwestycja ruszy znikną wody gruntowe i ich pola przestaną nadawać się do uprawy. W związku z tym rząd zlecił dodatkowe ekspertyzy, to musi potrwać - tłumaczy Galemba.
Iwona Krzyżak