Mężczyźnie zarzucono wyłudzenie 68 kredytów, a kobiecie 69. Jak ustalili śledczy, to oni wyszukiwali osoby najczęściej bezrobotne lub uzależnione od alkoholu, które za pieniądze przekazywały swoje dane osobowe i dowody osobiste. Główni oskarżeni przygotowywali im fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach. Podstawione osoby brały na siebie od jednego do sześciu kredytów, każda po kilka tysięcy złotych. Większość pieniędzy trafiła do głównych oskarżonych.
Według prokuratury, do większości wyłudzeń by nie doszło, gdyby instytucje udzielające kredytów zwracały większą uwagę na formalności i wiarygodność swoich klientów. Głównym oskarżonym grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna już wcześniej był karany.