Wcześniej w archikatedrze została odprawiona za duszę śp. Profesora uroczysta msza żałobna. Celebrował ją wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki. Hierarcha przypomniał, że dla profesora Stuligrosza najważniejsza w życiu była wiara.
"Katechizował przy okazji koncertów, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że muzyka jest doskonałym wstępem do ewangelizacji, ponieważ sprzyja skupieniu i poszukiwaniu Absolutu, którego pragnie ludzka dusza, ponieważ przygotowuje ją na przyjęcie wielkiego przesłania Ewangelii, ponieważ w człowieku wierzącym pogłębia
asymilację Ewangelii pozwalając skosztować słodyczy wiary".
Podczas nabożeństwa odczytano też specjalne listy prezydenta Bronisława Komorowskiego i prymasa Polski, arcybiskupa Józefa Kowalczyka. Trumna z ciałem światowej sławy chórmistrza przy dźwiękach "Amen" z "Mesjasza" - Jerzego Fryderyka Haendla - została wyprowadzona ze świątyni. Podczas mszy śpiewał chór "Poznańskie Słowiki", którego Zmarły był założycielem i którym kierował około70 lat.
"Żegnamy dziś osobistość wyjątkową i niezwykłą " - tak o Zmarłym mówił na cmentarzu junikowskim - w imieniu całego rządu minister kultury i dziedzictwa narodowego. Bogdan Zdrojewski przypomniał, że Stefan Stuligrosz był człowiekiem wielkiej wiary. "Cechował go altruizm, rzadki wśród artystów" - dodał minister. Podkreślił, że "Stefan Stuligrosz swój talent, pracę, intuicję poświęcał innym, potrafił się dzielić, a takie dzielenie się jest najtrudniejsze; wymaga wysiłku, determinacji i konsekwencji. W tej materii mamy wzór nadzwyczajny" - mówił szef resortu kultury.
Minister przypomniał, że Stefan Stuligrosz związał całą swoją aktywność z Wielkopolską, rozsławiając Poznań na świecie. A w codziennej pracy był bardzo wymagający. "Pan Profesor w pracy nie ustawał. Albo dyrygował, albo doradzał, albo uczył, albo komponował - w różnych rolach - rektora, profesora, dyrygenta, kompozytora, pracownika Polskiego Radia - tu w Poznaniu - ról wiele, wszystkie wykonywane w powadze, w konsekwencji, z cierpliwością i na najwyższym poziomie".
"Żegnamy wybitnego twórcę, dyrygenta i kierownika światowej sławy chóru chłopięcego Poznańskie Słowiki" - mówił w czasie pogrzebu prezydent Poznania. "Żegnamy znawcę muzyki, humanistę, wychowawcę, pedagoga, przyjaciela młodzieży, a nade wszystko żegnamy wspaniałego poznańczyka, który dla nas wszystkich uosabia najbardziej wzniosłe, najważniejsze poznańskie cechy" - podkreślił Ryszard Grobelny.
"Druhu Stefanie, dla naszej filharmonicznej rodziny byłeś, jesteś i będziesz uosobieniem dobra, życiowej mądrości i muzycznej pasji. Wierzymy, że można odejść na zawsze by stale być blisko" - mówił nad trumną Stefana Stuligrosza dyrektor Filharmonii Poznańskiej, Wojciech Nentwig.
Zgodnie z wolą rodziny Zmarłego podczas uroczystości na cmentarzu jej uczestnicy wsparli poznańskie Hospicjum Palium. Wolontariusze w charakterystycznych żółtych strojach zbierali pieniądze w pobliżu wejścia na cmentarz i przy kaplicy. Przy tej ostatniej ustawiono kilka głośników, dzięki którym można było śledzić przebieg pogrzebu. Nie wszyscy bowiem zmieścili się w pobliżu alejki, przy której spoczął profesor Stefan Stuligrosz. Duchowieństwu żegnającemu dyrygenta Poznańskich Słowików przewodniczył metropolita arcybiskup Stanisław Gądecki.