Pod koniec maja ubiegłego roku w Ślesinie z zimną krwią najpierw zabił swojego wujka a po kilku dniach sąsiadkę. Ofiarom zabrał w sumie kilkadziesiąt złotych. Mężczyzna przyznał się do winy, jak sam powiedział był w alkoholowym ciągu. Chciał się napić ale nie miał za co.
Oskarżony twierdzi, że morderstwa nie były zaplanowane. Jednak do swoich ofiar przyszedł z nożem. Oskarżony nie wiedział dlaczego miał przy sobie nóż. Nie potrafił także podać powodu, dla którego zamordował dwie osoby. Zarówno z wujem jak i sąsiadką miał poprawne relacje.
We wtorek w sądzie pojawili się krewni zamordowanych. W środę zeznawać będą biegli i świadkowie. Arturowi M grozi dożywocie.