Miały być na niej wystawione oceny uczniom z klasy maturalnej. Nauczyciele zapowiedzieli jednak, że z powodu strajku tego nie zrobią. Co prawda ostateczny termin klasyfikacji maturzystów upływa 26 kwietnia, ale z wypowiedzi strajkujących wynika, że jeżeli rząd nie spełni ich oczekiwań, z powodu braku ocen końcowych pod znakiem zapytania staną tegoroczne matury.
Szefowa szkolnych struktur ZNP, Ewa Nowak przekonuje, że protest w obronie godności i płac nauczycieli to dla uczniów lekcja demokratycznej walki o swoje prawa. Z Rodzicami maturzystów strajkujący nie rozmawiają.
- Wczoraj (w poniedziałek dop. red.) rozmawiałam z rodzicami - rozumiem ich emocje, natomiast nie strajkujemy przeciwko uczniom ani przeciwko rodzicom. To że strajkujemy - jest naszym niezbywalnym prawem i to jest nauka demokracji dla uczniów. Nie wiemy, jak będzie ta kwestia rozwiązana. Czekamy na rozmowy z nami i nie wypowiem się na ten temat w tej chwili, bo czekamy na odzew rządu - mów Ewa Nowak.
Niektórzy maturzyści zdają sobie sprawę, że bez egzaminu dojrzałości - mogą stracić rok. W III LO w siedmiu klasach maturalnych na zakończenie sporu nauczycieli z rządem czeka 227 uczniów.