Paweł Mycka ze Stowarzyszenia "Działajmy dla Leszna" ubolewa, że fortyfikacje są miejsce zapomnianym i zaniedbanym. - Została górka zarośnięta drzewami, na której spotykają się miejscowi "piwosze" - mówi. Dzięki wpisaniu szczątków na listę zabytków będzie można starać się o dotacje na uratowanie tego, co zostało.
Jeszcze na początku XX wieku fortyfikacje otaczały całą starą część Leszna, teraz pozostał ich niewielki fragment.