W zeszłym roku w czasie jednego z protestów wywiesili tablice z napisem: "Nie chcemy trującej fabryki". Dwa wyroki niekorzystne dla mieszkańców już zapadły, jeden ze skazanych odwołuje się do Sądu Najwyższego. W dzisiejszej rozprawie pozwanym było całe Stowarzyszenie Len występujące w imieniu mieszkańców.
Mieszkaniec Kicina, Maciej Winiarski twierdzi, że sąd powinien na sprawę spojrzeć szerzej, niż tylko przez pryzmat tablic wywieszanych w czasie protestów. - Mieszkańcy, w poczuciu naruszonego interesu, protestują przeciwko interesowi jednego producenta, który jest realizowany wbrew woli społecznej - mówi.
Sąd w tej sprawie najpewniej będzie jednak ograniczał się tylko i wyłącznie do kwestii naruszenia dóbr osobistych. Sprawa budowy magazynów BROS-a, to w tym przypadku nie jego sprawa.
Mieszkańcy są skazani na przegraną? W tym sensie tak, ale coś jednak wygrali. Połączyła ich wspólna sprawa. - Ta sprawa - Kicin kontra BROS - wpłynęła na integrację mieszkańców Kicina i Janikowa. Sąsiedzi się do siebie częściej odzywają i zaczęli rozmawiać także o innych sprawach - mówi Winiarski.
Mieszkańcy przeciwko BROS-owi protestują już prawie dwa lata.