Za wycieraczką swoich samochodów coraz częściej znajdują upomnienia albo mandaty za złe parkowanie. Tak jest od trzech tygodni. Wszystko przez znak zakazu zatrzymywania się. Znak stoi od dawna, jednak zdaniem parafian wcześniej był zwrócony w przeciwnym kierunku. Ktoś znak obrócił i zaczęły się kłopoty.
Księża proszą parafian, by parkowali gdzie indziej. Jednych i drugich najbardziej martwi życzliwy donosiciel, który tylko czeka na okazję, by wezwać policję. Radny miejski zgłosił postulat o usunięcie lub zmianę ustawienia znaku, ale to długotrwała procedura. Pozostaje tylko czekać.