Duża awaria wodociągowa w centrum Poznania! [AKTUALIZACJA]
Wiadomo, że kobiety miały wpisywać w system podanie szczepionki pacjentowi, a sam preparat był niszczony. Pacjent de facto nie był zaszczepiony, ale otrzymywał certyfikat covidowy. Kobiety za tę "usługę" brały pieniądze od pacjentów od 500 do 700 złotych.
Proceder miał trwać od maja. Zdaniem prokuratury, pielęgniarki działały wspólnie i w porozumieniu. Początkowo prokuratura mówiła o 100 fałszywych certyfikatach. Teraz wiadomo, że było ich znacznie więcej.
Główne podejrzane od listopada są w areszcie, zarzuty wobec nich zostały rozszerzone. Kobietom grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. W tej sprawie sukcesywnie są zatrzymywani kolejni podejrzani. 7 osób usłyszało zarzuty o podżeganie i pomocnictwo. Wobec nich zastosowano nieizolacyjne środki zapobiegawcze.