Gospodarcza Mata Hari pracowała w wielkopolskiej firmie jako analityk i z tego powodu miała dostęp do wielu informacji. - Proceder trwał od września ubiegłego roku. Ta pani miała dostęp do bazy danych, informacji o kontrahentach, analiz skupu, sprzedaży i zysków. Miała także dane o sprzedaży mięsa koszernego - opowiada Agnieszka Zaworska z policji w Jarocinie.
Okradziona z informacji firma nie potrafi na razie oszacować strat. Jej prezes ocenia, że być może będzie to możliwe za kilka miesięcy.
W oparciu o zdobyte informacje konkurencja może przejąć rolników dostarczających żywca, a także odbiorców wyrobów mięsnych – proponując odpowiednie ceny. "Mięsna agentka" przyznała się do wysyłania tajnych informacji, ale niejasno tłumaczy motywy swego postępowania. Nie wiadomo, czy na tym zarabiała. Śledztwo trwa.
___
Zgodnie z obietnicą złożoną reporterowi Radia Merkury amerykański koncern skontaktował się z naszym reporterem, ale tylko po to, by dopytać, co nas interesuje. Potem przedstawiciel firmy z Dolnego Śląska w e-mailu poinformował: "zgodnie z rozmową telefoniczną weryfikuję przedstawione zagadnienie. Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. Tak się złożyło, że zarząd od dziś jest na urlopie, obawiam się, że stanowisko będę mógł przesłać nieco później niż godz. 14.00, ale obiecuję, że będzie".