Na początek uroczystości członkowie rodzin dawnych osadzonych przeczytali fragmenty wspomnień więźniów Fortu.
Jak mówi kierownik Muzeum Martyrologii Wielkopolan Fort VII Jacek Kaczmarek - nie tylko więziono tu ludzi, ale też mordowano.
W październiku, w listopadzie odbywały się już tutaj rozstrzeliwania. Początkowo te mordy odbywały się przy Ścianie Śmierci, także wiemy, że w celach, na korytarzach. Jedna z zabaw strażników polegała na wyciąganiu więźniów na korytarz i kazano im biegać, jak ktoś biega to ucieka, a więc można do niego strzelać
- podkreśla Jacek Kaczmarek.
Szacuje się, że zginęło tu od kilku do kilkunastu tysięcy ludzi. A przez sam obóz przeszło ok 40 tys. Muzeum Martyrologii Wielkopolan wciąż szuka informacji na temat byłych osadzonych.
Tomasz Cieślak z Instytutu Pamięci Narodowej przypomina, że de facto Fort VII był obozem przejściowym.
To tutaj Niemcy umieszczali elitę Wielkopolski, przedstawicieli wielkopolskich warstw przywódczych aresztowanych od października 1939 roku w ramach operacji Tannenberg. I stąd też bardzo wielu z nich, jako więźniowie Fortu VII było wywożonych do okolicznych lasów, głównie do Palędzia i Dąbrówki
- zaznacza Tomasz Cieślak.
Przed Ścianą Śmierci miał miejsce Apel Pamięci, złożono też kwiaty i zapalono znicze.