Poseł był gościem porannej rozmowy Radia Merkury "Jest taka sprawa". Sam uczestniczył w tej poznańskiej, na Placu Wolności. Mówił, że staje "w obronie godności, wolności i demokracji". Polityk nie ma wątpliwości, że działania wokół Trybunału Konstytucyjnego są zagrożeniem dla ustroju. - To jest ostatnie ogniwo w łańcuszku demokracji. Nie może być tak, żeby partia rządząca i prezydent uzurpowali sobie prawo oceny orzeczeń instytucji czuwających nad konstytucją i naszymi swobodami - mówi.
Swoje sobotnie wystąpienie Dzikowski rozpoczął od przywołania słów Lecha Wałęsy w amerykańskim Kongresie: "My, naród". Twierdzi, że choć nowa władza została wybrana legalnie, to na ostatnie działania nie można się godzić. W sobotniej manifestacji uczestniczyli także posłowie Nowoczesnej. Czy Dzikowski boi się zmarginalizowania Platformy przez ugrupowanie Ryszarda Petru?
- Świeżość, która jest w każdej nowej partii jest pewną zaletą. Nie czuję oddechu konkurencji. Zapewniam, że gdybym był na pierwszym miejscu listy wyborczej to miałbym najlepszy wynik i zdobyłbym około 60 tysięcy głosów. Jestem w stanie się o to założyć. A byłem na miejscu czwartym - mówi Dzikowski. Przez lata to Waldy Dzikowski zdobywał najwięcej głosów w wyborach parlamentarnych w Poznaniu. W październiku najlepsza okazała się Joanna Schmidt z Nowoczesnej. Listę PO otwierał Szymon Ziółkowski, który również został posłem. (cała rozmowa poniżej)
Agnieszka Gulczyńska/int