Portugalczycy odlecieli z Ławicy
Chłopca dowożono do ośrodka busem z sąsiedniej miejscowości. Dotarł na zajęcia później niż zwykle. Według nauczycieli był pobudzony. Zaczepiał inne dzieci. Zaprowadzono go na zajęcia z gimnastyki , gdzie zawsze się uspokajał. - Wydawało nam się, że zabezpieczenia nie są konieczne - mówi dyrektorka placówki Elżbieta Budzińska. - W przypadku Kubusia, który był u nas już dosyć długo nikt się nie spodziewał takiej reakcji z jego strony. Nie zdarzyło nam się do tej pory abyśmy mieli poważniejszy wypadek. O ironio, tydzień temu otrzymaliśmy certyfikat bezpiecznej szkoły - mówi dyrektorka.
Czy szkoła jest rzeczywiście bezpieczna - sprawdzają teraz śledczy. Postępowanie w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo narażenia życia lub zdrowia prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kole.Sprawę bada także kolskie starostwo, które do czasu zakończenia śledztwa nie będzie komentować wypadku.