Wszystkich zatrudniła poznańska firma - jeden z podwykonawców. Protestujący nie dostawali wynagrodzeń od blisko trzech miesięcy. Obliczyli, że pracodawca jest im winny ponad 100 tys. zł. W czwartek dostali kolejną część należnej zapłaty.
Zdaniem protestujących to jednak nie wszystko. Oczekują, że poznańska firma, która ich zatrudniła, pokryje też obsługę długów, jakie zaciągnęli gdy nie dostali swoich pensji.
W jeszcze gorszej sytuacji jest kadra kierownicza, która nadzorowała roboty na odcinku, na którym pracowali protestujący. Kierujący pracami nie dostają zarobionych pieniędzy od blisko 4 miesięcy. Pracodawcy są im winni po kilkadziesiąt tysięcy złotych.