Jak podkreśla prezes Stowarzyszenia Instytut Budownictwa Ochronnego Aleksander Fiedorek, według przepisów, miasta takie jak Poznań powinny posiadać obiekty zbiorowej ochrony dla połowy mieszkańców.
Dla takiej liczby obywateli włodarze obszarów miejskich muszą zapewnić miejsca w miejscach obiektach zbiorowej ochrony, czyli miejscach doraźnego schronienia i budowlach ochronnych, można śmiało powiedzieć, że osiągnięcie tego wskaźnika to jest gigantyczne wyzwanie w skali całego kraju
- zauważa.
Według raportu NIK z 2024 roku, polskie miasta średnio dysponują miejscami schronienia dla zaledwie 3,5 procent mieszkańców. Nie wszystkie te obiekty są jednak sprawne. Zdaniem prezesa Fiedorka, odbudowa budownictwa ochronnego w Polsce może potrwać od 20 do 30 lat.
Eksperci wskazują, że coraz popularniejsze jest łączenie funkcji i budowanie na przykład szatni lub sal gimnastycznych, które można wykorzystać jako miejsca schronienia. Najczęściej są to parkingi podziemne.