Wielkopolski Park Narodowy wyremontuje ponad 120-letni budynek stacji badawczej
Katalog terminów jest tak obszerny, że ciężko się w tym gąszczu rozeznać. Sprawy się jeszcze bardziej skomplikowały, gdy część artystów bez opamiętania zaczęła łączyć gatunki. Producenci, właściciele sklepów płytowych i odbiorcy, byli w niemałym kłopocie gdy mieli zakwalifikować płytę artysty X, który z fantazją twórczą mieszał bluesa, rocka, country, folk. W końcu muzyka złożona z wielu źródeł amerykańskiej kultury otrzymała nazwę „Americana”.
Dzisiaj to już całkiem spora nisza muzyczna, z jednej strony pełna wspaniałych artystów, a po drugiej stronie, zakochanych właśnie w takim miksie dźwiękowym melomanów. „Americana” ma już swoją kategorię w zestawie nagród Grammy. Płyta zatytułowana „World’s Gone Wrong” dopiero co weszła na pierwszą pozycję amerykańskiej listy „Americana Music”. To nowy projekt amerykańskiej artystki Lucindy Williams. Jest obecna na rynku muzycznym już ponad 40 lat. Williams jest bardzo znaczącą i eksponowaną postacią. Od pierwszych jej płyt doszukiwano się związków artystki z poetyką Boba Dylana i Townesa Van Zandta. Ogólnie rzecz ujmując piosenki Lucindy Williams, jej sposób śpiewania, surowe brzmienie, zawsze świadczyły o naturalnym i bardzo osobistym pojmowaniu sztuki. To artystka niezależna, utworzyła własne wydawnictwo, żeby nie być na pasku jakiegoś fonograficznego potwora, który ocenia wykonawców po wynikach sprzedaży nagrań.
Płyta „World’s Gone Wrong” jest potwierdzeniem takiego założenia pełnej wolności artystycznej. To już 17 studyjny album Lucindy Williams, zrealizowany w studiu w Nashville. Poznajemy 9 premierowych piosenek autorstwa artystki i dodatkowo utwór „So Much Trouble In The World” z repertuaru Boba Marley’a And The Wailers.
Gdy w zespole muzyków towarzyszących zobaczymy nazwiska Marca Forda z zespołu The Black Crowes i drugiego gitarzysty Douga Pettibone’a, będzie jasne, że popłynie jędrna, lekko agresywna muzyka, z bardzo konkretnym wykonawstwem. Prawie wszystkie utwory inicjuje przesterowana gitara. Kiedy dochodzi sekcja rytmiczna a Lucinda Williams śpiewa, powstaje klimat bluesowo-rockowej dosadności. Intensywność muzyki podkreśla podkład organów.
W nagraniu „Low Life” łagodzi nastrój harmonijka ustna. W piosence „So Much Trouble In The World” dochodzi głos wspaniałej Mavis Staples i pozostaje pierwotny charakter utworu w rytmie reggae. Lucinda Williams maluje obrazy z życia, pojawiają się ludzie jakich znamy lub mijamy na ulicy. Nie ważne czy to Ameryka, czy zupełnie gdzie indziej. Oni są bardzo do siebie podobni, ciężko pracują, boją się o jutro swojej rodziny i mają dosyć oglądania telewizji wypełnionej złem, tragediami i bezczelnością. Lucindę Williams interesuje realny świat, a nie ten z kolorowych pocztówek i klipów reklamowych biur podróży.
„Americana” w ujęciu artystki łączy wątki bluesa, rocka i country. W utworze „Black Tears” artystka proponuje klasycznego bluesa, 12-totaktowego i w jego rytmie prowadzi odbiorcę do Delty Mississippi. Bo w głębi serca artystka jest wokalistką bluesową. Płyty nie polecam odbiorcom szukającym lekkiej rozrywki, dźwiękowego tła przy okazji innych zajęć, czegoś przyjemnego dla ucha. Lucinda Williams nie chce żeby było miło i ładnie, lecz prawdziwie.