NA ANTENIE: Popołudniowa rozmowa Radia Poznań
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Niebanalnie o miłości i pocałunkach - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 13.02.2026 g.13:01  Aktualizacja: 13.02.2026 g.13:25 Ryszard Gloger
Poznań
Podziwiam wszystkich, którzy kiedy się zadurzą w jakimś artyście, cały muzyczny świat obok nie ma już znaczenia. Znam takich melomanów i podziwiam. Nie jest łatwo być tak konsekwentnym i nie ulegać różnym pokusom. Ja zawsze ulegałem. Kiedy zespół The Beatles się rozpadł, łowiłem płyty solowe wszystkich muzyków „czwórki z Liverpoolu”. To samo było z Rolling Stonesami i całą plejadą innych zespołów. Nie stawiałem wszystkich płyt na ołtarzyku tylko dlatego, że nagrali je dobrze znani muzycy. Te solowe projekty, z pozoru mniej istotne zdarzenia, pokazywały potencjał pojedynczego artysty, albo coś co nie było w ogóle obecne w macierzystej grupie. To samo założenie towarzyszy mi w przypadku zespołu King Crimson. Tu efekt pączkowania jest także dużej skali.
Jakko M. Jakszyk „Son Of Glen” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Spis treści:

    Jakko M. Jakszyk jest muzykiem brytyjskim, chociaż nazwisko sugeruje zupełnie coś innego. Wytrawny multiinstrumentalista zabłysnął w zespole 21st Century Schizoid Band. Grali tam muzycy po przejściach w grupie King Crimson. W przypadku Jakszyka, było odwrotnie. On wszedł do legendarnej kapeli jakby tylnym wejściem. Gitara jest chyba pierwszym instrumentem tego muzyka, który od 2013 roku jest przede wszystkim głównym wokalistą King Crimson.

    Artysta niedawno nagrał solowy album „Son Of Glen” i nie jest to wcale w jego karierze wyjątek. W sobie tylko znany sposób Jakszyk stworzył muzykę, która najmniej budzi skojarzenia z King Crimson. Słuchamy jego wokalu, jego głos budzi skojarzenia, lecz na tym koniec. Te 8 nagrań na płycie to inny, delikatniejszy świat dźwięków. Dominuje rozlewność linii melodycznych, nastrój spokoju i niemal poetyckiej refleksji. Oczywiści w tych głównych utworach – wielominutowych – wykorzystano sekcję rytmiczną, lecz nie jest ona tak ofensywna jak w muzyce King Crimson. Jakszyk wykorzystał w nagraniach różne gitary, instrumenty klawiszowe i programowanie komputerowe. Jednak i ten układ nie odebrał muzyce cech naturalnych.

    Kolejność utworów, tempo i rozszerzająca narracja sugerują, że jest to jedynie zbiór różnych kompozycji. Tymczasem płyta jest szczególną ilustracją toku myślenia. Kolejne utwory odsłaniają obrazy konkretnych ludzi - ważnych w życiu artysty - lub zdarzeń, które mocno zapadły w pamięć.

    Bałbym się nadawać tej płycie znaczka progrocka. Większe formy jak „Somewhere Beetwqeen Then And Now”, „How Did I Let You Get So Old” czy „This Kiss Never Lies” spinają krótkie łączniki instrumentalne „Ode To Ballina” oraz „(Get A) Proper Job”. Gdybym miał doszukać się jakiś obcych wpływów, to jedynie swoista impresja muzyczna „(Get A) Proper Job”, przywołuje na chwilę muzykę grupy Level 42, w której Jakszyk kiedyś grał.

    Na wielki finał płyty słuchacz zanurza się w 10-ciominutowy, tytułowy utwór „Son Of Glen”. Tu rzeczywiście przeważa stylistyka progrocka, zwroty dynamiczne i gitara jako instrument solowy. Płyta prezentuje muzykę nagraną z wielką starannością, z umiejętnie wprowadzonymi instrumentami takimi jak wiolonczela, fortepian czy smyczki.

    Na uwagę zasługuje skład muzyków, wśród których jest syn lidera Django Jakszyk na basie, kolega z King Crimson perkusista Gavin Harrison oraz perkusista Ian Mosley z grupy Marillion. Siła muzyki na tej płycie bierze się z subtelności i precyzyjnego dobierania środków wyrazu. Nie można ignorować takich płyt, z czułością tworzonych na uboczu głównego nurtu.

    https://www.radiopoznan.fm/n/OMCwg8