NA ANTENIE: SHREK 2 (2024)/LOR
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Bruce Springsteen w klimacie soulu - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 25.11.2022 g.13:01  Aktualizacja: 25.11.2022 g.13:03 Ryszard Gloger
Poznań
Nagrywanie nowych wersji znanych piosenek nie jest postrzegane jako szczególny przejaw wyszukanej koncepcji artystycznej. Są oczywiście wyjątki, kiedy okazuje się, że znane wcześniej piosenki nabierają zupełnie innego wyrazu, są po mistrzowsku zinterpretowane lub w bardziej finezyjny sposób zaaranżowane.
Bruce Springsteen „Only The Strong Survive” - Okładka płyty
Fot. Okładka płyty

Przed laty Rod Stewart zrobił całą serię płyt sięgając do kanonu amerykańskiej muzyki popularnej. Jego „Great American Songbook” na pięciu płytach, były bestsellerem, który rozszedł się na świecie w nakładzie ponad 25 milionów egzemplarzy. Jednak krytycy byli bardziej surowi dla piosenkarza i podkreślali, że Stewart poszedł na łatwiznę, wykonując utwory najbardziej cenionych autorów takich jak Cole Porter, Irving Berlin, Jerome Kern, George Gershwin itd. O ile jednak Rod Stewart z rzadka prezentuje się sam jako autor, to w przypadku Bruce’a Springsteena jest wręcz odwrotnie. Prawie cała i to pokaźna dyskografia Bossa składa się z jego własnych piosenek.

Pierwszego wyłomu w czasie 30 lat kariery Springsteen zrobił w 2009 roku z albumem „We Shall Overcome-The Seeger Sessions”, sięgając po repertuar ikonicznej postaci amerykańskiej kultury Pete’a Seegera. Seeger jako piewca folkloru wykonywał utwory sam, z akompaniamentem bandżo, dlatego to czego dokonał potem z jego muzyką Bruce Springsteen, było rodzajem nieprawdopodobnej inkrustacji instrumentalnej. Dlatego Boss wykonujący covery, robi to z poważniejszych powodów, bez komercyjnych kalkulacji, lecz jako naturalny odruch serca artysty.

Nowa płyta Springsteena zatytułowana „Only The Strong Survive”, to na pewno objaw sentymentalizmu i dowód chęci podzielenia się z odbiorcami własnymi młodzieńczymi fascynacjami. Artysta po 70-tce zdaje się mówić swoim fanom: zaśpiewam Wam muzykę, która mnie uformowała, usłyszycie piosenki sprzed kilku dekad i chcę Was nawet zaskoczyć, bo nie będą to tylko odkurzone przeboje.

Bruce Springsteen nagrał 15 piosenek z kręgu soulu i rhythm and bluesa, jakie nagrywali na przełomie lat 60. i 70. tacy wykonawcy jak Jerry Butler, The Temptations, Frankie Wilson czy Jimmy Ruffin. Tego rodzaju muzyka powstawała głównie w dwóch znanych wytwórniach Tamla Motown w Detroit i Stax w Memphis. Solistów i zespołów wokalnych było w tych firmach co niemiara, ale obie wspomniane wytwórnie dopracowały się charakterystycznego brzmienia. Nagrania powstawały w konkretnych studiach, grali zwykle ci sami instrumentaliści, za aranżację utworów i produkcję płyt odpowiedzialna była także mała grupa fachowców.

Jak sobie przypominamy, w oryginalnej muzyce Springsteena zawsze było dużo rocka i soulu, a jego słynny zespół E Street Band wyróżniał się brzmieniem saksofonu, fortepianu i organów Hammonda. Zatem dla Bossa takie klimaty zawsze były ważne. Na płycie „Only The Strong Survive” gra sekcja dęta E Street Horns, są też smyki i chórki. Całą resztę, czyli perkusję, bas, gitary, klawisze, sprokurował jeden człowiek Ron Aniello. Tu m.in. objawiła się ręka mistrza, który potrafił zachować naturalne brzmienie dalekie od komputerowej elektroniki.

Piosenki, które odkurzył właśnie Bruce Springsteen zaistniały, kiedy Boss był nastolatkiem. Nie dziwię się, że zapragnął publicznie powspominać stare, dobre czasy. Żeby nie był to tylko koncert życzeń w stylu Roda Stewarta, Springsteen wybrał piosenki mniej znane, a czasem wręcz nieznane. Należą do nich „Do I Love You (Indeed I Do)” w oryginale nagrany przez piosenkarza Frankie Wilsona. Piosenkę „Hey Western Union Man” nagrał w 1968 roku mało u nas znany wokalista Jerry Butler. Z kolei nagranie „7 Rooms Of Gloom” firmowała grupa Four Tops i w 1967 roku singiel dotarł najwyżej do 14. pozycji na liście magazynu Billboard. Nota bene Springsteen zaśpiewał ten utwór z ogromnym ładunkiem ekspresji.

Jasne jest, że Bruce Springsteen bardzo skrupulatnie dobierał na płytę 15 piosenek. Niektóre utwory z pozoru wyłamują się z klucza lat 60-tych i 70-tych. Piosenka „Nightshift” zespołu The Commodores pochodzi z połowy lat 80., lecz warto zauważyć, że jej twórcy wzorowali się na twórczości gwiazdy wytwórni Tamla Motown Marvin’ie Gay’u. Z kolei piosenka „When She Was My Girl” zespołu The Four Tops wydana w 1981 roku, była niczym innym jak nawiązaniem do wcześniejszego hitu tej samej grupy „My Girl”. Zatem Bruce Springsteen nie zboczył z wybranej rhythm and bluesowej i soulowej ścieżki. Gdy wsłuchać się w niektóre partie instrumentalne na jego płycie, to partie smyczków czy chórków są wręcz wiernym odtworzeniem z oryginalnych nagrań. Najlepiej ilustruje to utwór „Turn back The Hands Of Time”.

Sam Boss śpiewa z takim zaangażowaniem i siłą jakby te utwory były stworzone właśnie dla niego. W dwóch nagraniach Springsteen śpiewa z Samem Moore’m, kiedyś występującym w słynnym duecie Sam And Dave. Płyty słucha się z wielką przyjemnością, starsi słuchacze odczują nostalgię jakby Springsteen sprezentował im klimat muzyki z czasów młodości. Można nawet pomyśleć, że tamte piosenki miały w sobie dużo naturalności i świeżości i ani jednej zbędnej nuty. Młody słuchacz płyty Springsteena, pewnie poczuje się nieswojo, jakby ktoś chciał go wrzucić do nieistniejącego świata muzyki. Tak czy inaczej Bruce Springsteen zrobił płytę godną uwagi.

Jest na tym krążku dużo ciepłych emocji, prawdy o uczuciach, o łzach, uśmiechu i czystej miłości. Boss chce też przypomnieć o ciągłości muzyki popularnej i nawet jeśli ona się ciągle zmienia, to ta dobra nigdy się nie starzeje. I to wcale nie koniec historii, bo na okładce albumu „Only The Strong Survive”, znaleźć można podtytuł „Covers Volume 1”.

https://www.radiopoznan.fm/n/LZdtto
KOMENTARZE 0