"Postać pomnikowa". Wystawa o majorze Wechmannie w Poznaniu
Sacks w swoim zbiorze przemyśleń, opublikowanych na łamach prestiżowej amerykańskiej prasy, porusza uniwersalny temat upływającego czasu. Żałuje, że tak wiele czasu, nawet teraz, jako osiemdziesięciolatek, marnuje. "Boleję nad tym, że jako osiemdziesięciolatek jestem tak samo rozpaczliwie nieśmiały jak w wieku lat dwudziestu. boleję nad tym, że władam tylko swoim ojczystym językiem oraz, że nie odwiedziłem i nie doświadczyłem tak wielu innych kultur" - pisze autor w eseju "Rtęć"...
W "Moim żywocie" z kolei wyraża wdzięczność, że od momentu diagnozy udało mu się przeżyć dekadę. Był to okres twórczy, wiązał się z wydaniem kilku książek.
"Ode mnie teraz zależy, jak przeżyć miesiące, które mi pozostały" - pisze w omawianym zbiorze esejów.
Dodaje, że nie ma już czasu na błahostki, że w tym ostatnim momencie należy skupić się na pracy i przyjaciołach. Zauważa, że problemy Bliskiego Wschodu czy globalnego ocieplenia nadal go martwią, ale już należą do przeszłości. A przyszłość - mówi z optymizmem - jest w dobrych rękach. "Kochałem i byłem kochany. Otrzymałem bardzo wiele" - te słowa autora sprawiają, że w smutnym momencie odchodzenia, są też chwile optymizmu.
Sacks mówi nam o swojej chorobie, nie unika też szczegółowych opisów z naukowym podejściem do tematu choroby, ale i życia. Jako lekarz robi to w sposób niezwykle przemyślany i elegancki. Opowiada na przykład o metalu znajdującym się w jego mieszkaniu, który na liście pierwiastków jest oznaczony numerem 83. Jak sam mówi, zapewne nie dożyje 83. urodzin, ale bliskość minerału, wiążącego się z tą liczbą, daje nadzieję...
"Wdzięczność" Olivera Sacksa wydana przez ZYSK i S-KA to naprawdę dobra propozycja na czas zadumy, który przed nami. Dobrze napisany zbiór życiowych przemyśleń autora, przemyśleń mających charakter uniwersalny. Bo odchodzenie dotyczy każdego z nas.