NA ANTENIE: Motosygnały
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Ceny prądu w 2024 roku. Czego możemy się spodziewać?

Publikacja: 15.11.2023 g.10:46  Aktualizacja: 15.11.2023 g.16:18 Cezary Kościelniak
Kraj
Czy w przyszłym roku więcej zapłacimy za prąd, czy będą nadal utrzymywane mechanizmy osłonowe?
licznik prądu prąd - Leon Bielewicz
Fot. Leon Bielewicz

Gość porannej rozmowy Radia Poznań redaktor naczelny "Biznes Alert" Wojciech Jakóbik spodziewa się, że w połowie roku przyszłego roku może dojść do poluzowania tych mechanizmów, choć na razie nie ma rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Rządzące do tej pory PiS mówi o całym roku 2024 objętych dotychczasowymi rozwiązaniami osłonowymi, czyli mielibyśmy kontynuację taryf, które były w 2023 roku. Natomiast KO sugerowała, by skrócić ten do półrocza. Faktycznie kryzys energetyczny zelżał, nie skończył się, potrzebne są wentyle bezpieczeństwa. Natomiast z drugiej strony należy też ratować budżet

- mówi Jakóbik.

Wojciech Jakóbik przypomniał, że na walkę z kryzysem energetycznym wydano z budżetu ponad sto miliardów złotych. 

Nie wiadomo, czy jeszcze w tym roku zostanie przyjęta ustawa w sprawie mrożenia cen energii i paliw w 2024 roku. Możliwe jest opóźnienie wynikające ze zmiany władzy, ale możliwy jest też kompromis między ustępującymi a wchodzącymi do władzy nowymi siłami

- dodał gość porannej rozmowy. 

Poniżej cała rozmowa:

Cezary Kościelniak: 15 listopada, deszczowy, jesienny poranek, a w "Kluczowym Temacie" Wojciech Jakóbik - redaktor naczelny "Biznes Alert" również z jesiennego, deszczowego Krakowa.

Wojciech Jakóbik: Pozdrawiam spod Warszawy, również deszczowej.

A dziś spod Warszawy, bo pan redaktor z Krakowa pochodzi.

Tak, mam Kraków w sercu.

Panie redaktorze, chcemy dziś porozmawiać o przyszłości atomu. Wydaje się, że perspektywa siłowni atomowej, energii atomowej jawi się w jasnym kolorach. Zanim jednak zapytam pana o politykę, chciałbym poprosić o komentarz do raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, który zresztą komentujecie na łamach Biznes Alertu. Tam się pojawia bardzo interesująca informacja, że koszt inwestycji w nowe moce energii atomowej w porównaniu z OZE są droższe tylko o 5 procent. Jak to interpretować?

Wydatki związane z transformacją energetyczną będą wysokie. Są liczone nawet nie w miliardach, to będzie ponad bilion złotych. Natomiast szlak transformacji energetycznej może być różny. Są zwolennicy odnawialnych źródeł energii, którzy twierdzą, że atom nie jest potrzebny i używają argumentu ekonomicznego mówiąc, że transformacja z użyciem tylko źródeł odnawialnych, być może wspieranych biomasą, różnymi rozwiązaniami bez atomu, będzie dużo tańszy, że ten szlak będzie dużo tańszy. Natomiast dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują, że ta różnica w kosztach jest na poziomie około 5 procent, a jeśli doliczymy do tego koszty rozbudowy sieci, czyli rozprowadzenia energii ze źródeł odnawialnych po kraju, rozprowadzenia z miejsc wytwarzana do miejsc odbioru, to okaże się, że ten miks, w którym nie ma atomu, a jest dużo więcej źródeł odnawialnych, może być nawet droższy, więc argument ekonomiczny przeciwko atomowi nie jest ważny, jeżeli spojrzymy na dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Atom opłaca się także z punktu widzenia ekonomicznego.

W tej wizji zakłada się, że energetyka jądrowa miałaby dostarczyć około 22 procent wytwarzanej energii. To jest w przeliczeniu na gigawaty około 7,4 - 7,5. Czy to jest dużo, w sam raz czy mało?

To nie jest szczyt ambicji, które możemy zdiagnozować na rynku polskim. Ponad 7 gigawatów, to moc, która może pochodzić jedynie z projektów amerykańskiego Westinghouse, bo zakładają oni prawdopodobnie dwie elektrownie po 3 reaktory, czyli około 7 gigawatów, bo jeden ma niewiele ponad jeden gigawat mocy. Natomiast mamy przecież w grze projekt koreański, który będzie dalej wspierany przez Zygmunta Solorza-Żaka, który niezależnie od zmiany władzy będzie prowadził swój biznes i to on namówił PGE do współpracy przy tymże projekcie. Mamy również wielość projektów małych reaktorów jądrowych, które mogą potencjalnie dać więcej mocy w latach 30, 40.

Czyli panie redaktorze, gdyby to podsumować te wszystkie inwestycje, to będzie więcej niż 22 procent finalnie?

Zobaczymy, ile faktycznie z nich będzie realizowanych. Największy kąsek na stole, to praktycznie jest ten projekt na Pomorzu, ponieważ on ma umowę projektową. Reszta to są luźne umowy, które zakładają bardziej wolę realizacji, natomiast warto im kibicować, ponieważ mamy lukę wytwórczą. Budowaliśmy mało elektrowni niezależnie od ich rodzaju w Polsce. W 2034 roku będzie nam brakowało około 5 gigawatów elektrowni, więc im więcej atomu, tym lepiej, bo taki duet atomowo-odnawialny to nie tylko rozwiązanie dobre ekonomicznie, ale też z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw, bo atom zabezpiecza źródła odnawialne zależne od pogody oraz z punktu widzenia środowiska. Francja i Szwecja, które mają taki duet energetyki atomowej i odnawialnej, mają jednocześnie najmniejszą emisję dwutlenku węgla w UE i my także możemy dążyć w tym kierunku z kraju o największej emisji, kraju zawęglonego ku duetowi odnawialno-atomowemu, który da nam również spadek misji CO2 chroniąc klimat i także dając szansę naszej gospodarce na zmniejszenie śladu węglowego.

Może żebyśmy pozwolili naszym słuchaczom bardziej uzmysłowić sobie, co znaczy 7 i pół gigawatów, gdybyśmy można to było przeliczyć.

Półtorej elektrowni Bełchatów.

A do jakiej liczby gospodarstw tego typu wartość może dostarczyć energii, gdyby tak przeliczyć?

Jeżeli to będzie jedna piąta naszego zużycia krajowego, to można się pokusić o założenie, że to będzie kilka największych miast w Polsce, dokładne dane musiałbym przeliczyć, natomiast jedna piąta zużycia w całej Polsce. Wiadomo, że to zużycie jest największe w ośrodkach przemysłowych i dużych miastach, więc kilka takich ośrodków można by było obsłużyć z pomocą energetyki atomowej, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że taki bezpiecznik jądrowy w postaci jednej piątej miksu energetycznego będzie stabilizował źródła odnawialne. Te mogą dawać okresowo dużo więcej energii elektrycznej, ale czasami, kiedy na Bałtyku będzie mniej wiało, albo po prostu będzie noc i panele fotowoltaiczne nie zapewnią energii, wtedy atom będzie dalej pracował pod sznurek, zapewniając bezpieczeństwo dostaw.

Dzisiejsza Rzeczpospolita na jedynce przekazuje informację, że PKB rośnie, ożywienie gospodarcze rozkręca się. Podane są dane, projekcje. Według projekcji NBP prognozowane PKB Polski na 2024 rok to 3,2, czyli wysoko, ale trzeba tutaj powiedzieć, że im wyższy rozwój gospodarczy, tym wyższe zapotrzebowania energetyczne. Czy uważa pan, że nasze dzisiejsze projekcje na energetyczne potrzeby Polski, są dobrze oszacowane, czy trzeba by je powiększyć? Pytam też o to w kontekście atomu.

Może się okazać, że będziemy mieć dużo większe zużycie energii elektrycznej także ze względu na elektryfikację gospodarki. Zakładamy, że coraz więcej elementów działalności gospodarczej będzie napędzane energią elektryczną, nie paliwami kopalnymi zgodnie z trendem w całej UE. To wszystko każe sądzić, że energia elektryczna będzie zużywana w coraz większym stopniu. Wspomniana analiza instytutu, o której mówił pan redaktor, także zakłada konserwatywnie wzrost zużycia na poziomie około 30 procent. Ten wzrost może być większy lub mniejszy. To dobrze, że mamy szybki wzrost gospodarczy, natomiast może go nieco zdławić powrót wyższej inflacji, przed którym ostrzega prezes NBP. Nie wchodząc już w codzienną politykę Polską, która jest dosyć przykra, mówił tym razem o tym, że ta inflacja niekoniecznie będzie tak szybko spadać, jak myśleliśmy i to może być hamulcowym naszego wzrostu gospodarczego i też wzrostu zużycia. Warto pamiętać, że rekordowe ceny energii czasu kryzysu energetycznego zmniejszały zużycie w Polsce i mogą do tego zachęcać nadal. Tak, że jeżeli będziemy wycofywać mechanizmy wsparcia, co do czego zgadzają się główne siły polityczne w Polsce. Spieramy się kiedy, do jakiego stopnia, ale raczej zgadzamy się, że te subsydia z czasu kryzysu energetycznego trzeba będzie ograniczać.

Już pan redaktor przeszedł płynnie do kwestii politycznych, o to chciałem zapytać.  W umowie koalicyjnej pojawia się atom, to jest duży sukces, ponieważ jak rozmawialiśmy wiosną z panem redaktorem to się tutaj zastanawialiśmy, czy uda się Lewicę przede wszystkim przekonać. To jest zdaje się dobra wiadomość, że atom staje się takim ponad politycznym projektem. Przynajmniej można mieć prawie już pewność co do tego.

Wydaje się, że mamy konsensus ponad partyjny wokół energetyki jądrowej. Jedyna siła, o której też rozmawialiśmy na państwa antenie, to jest partia Zielonych, która opowiadała się przeciwko atomowi, ale jak przyszło co do czego, także w rozmowie z moim portalem Urszula Zielińska - jedna z liderek partii Zielonych przyznała, że być może należy przyjrzeć się umowom, być może należy zbadać opłacalność ekonomiczną atomu, tak, oczywiście, ale generalnie popiera projekt jądrowy i także będzie zmierzać do jego realizacji, czyli ostatni przeciwnicy są teraz na pokładzie projektu jądrowego. Wydaje się, że nowy rząd niezależnie od poglądów na temat poprzedniej ekipy, będzie chciał kontynuować projekt w sprawie, którego jest umowa projektowa. To już nie jest deklaracja woli, tylko konkretne zobowiązanie między polskimi elektrowniami jądrowymi Bestelem z USA i także amerykańskim Westinghousem o konieczności przygotowania projektu budowy elektrowni w konkretnej realizacji, bo mamy generalne założenia, a teraz trzeba je sprowadzić do Lubiatowa - Kopalina, czyli tej preferowanej lokalizacji, w której ma stanąć konkretna elektrownia w konkretnym miejscu, w konkretnych uwarunkowaniach i to ma się stać w ciągu półtora roku od września 2023 roku tak, by budowa mogła ruszyć w 2026 roku. Wydaje się, że nie ma tu sprzeciwu, nawet Donald Tusk prowokowany przez jednego z wyborców na wiecu we Wrocławiu zapytany o to, czy możliwa jest zmiana lokalizacji, nie odpowiedział wprost, ale powiedział, że zastanowi się nad tym, jeżeli nie będzie opóźnienia, dodatkowych kosztów i problemów z Amerykanami. Wiadomo, że nagła rewolucja w postaci zmiany lokalizacji wywołałaby takie problemy, więc tutaj w nieoczywisty sposób przyszły prawdopodobnie premier powiedział nie.

Można więc powiedzieć, że mamy załatwioną sprawę w aspekcie polityki krajowej, a co z polityką międzynarodową, przede wszystkim europejską, co z Zielonym Ładem, czy pana zdaniem możliwy jest odwrót czy lub korekta polityki klimatycznej tak, by miejsce dla atomu było silniejsze niż dotychczas?

Mało tego, ta korekta była widoczna jeszcze przed kryzysem energetycznym, jeszcze przed inwazją na Ukrainę. Warto przypomnieć, że atom został uznany przez KE za źródło zrównoważone, służące ochronie klimatu jeszcze w 2021 staraniami Polski i Francji, które przekonały przynajmniej do milczenia Niemcy.

No właśnie, ale Niemcy chyba tak łatwo nie oddadzą pola, same Niemcy wygasiły u siebie na razie, ale myśli pan, że udałoby się stworzyć taką koalicję w tym momencie wbrew Niemcom, by jednak nie zamykać atomu tak, jak zresztą Niemcy ze szkodą dla swojego państwa uczyniły w zeszłym roku?

Niestety to zrobiły, to jest nieodżałowana strata. Dobre, działające elektrownie zostały wyłączone z przyczyn ideologicznych, nieekonomicznych, niepolitycznych, tylko niestety ideologicznych. Tak sobie Niemcy wychowały społeczeństwo w nienawiści do atomu i boją się mu teraz sprzeciwić, nawet jeżeli by to służyło nie tylko Niemcom, ale też innym krajom, bo większa podaż energii zmniejsza zagrożenie przerwy przy ograniczeniu dostaw w całym regionie, także Polsce. Moglibyśmy sprowadzać tę energię.

Ale jest pan, rozumiem, optymistą, co do generalnego kierunku polityki europejskiej?

To są dane, koalicja pro-atomowa z udziałem Polski i Francji, licząca 10 krajów, przeforsowała atom w 2021 roku, teraz przeforsowała zgodę na to, by finansować atom kontraktami różnicowymi także w porozumieniu z Niemcami, które musiały ustąpić. Oczywiście Austria czy Luksemburg grożą sprawami w Trybunale Sprawiedliwości, ale to są dowody na to, że została im już tylko desperacja, właściwie tylko odwołania na drodze sądowej, bo politycznie nie ma poparcia dla denuklaryzacji. W 2021 roku ministerstwo środowiska Niemiec chciało denuklaryzować całą Europę, teraz wewnątrz koalicji rządowej w Niemczech - FDP, liberałowie mówią o tym, by renuklaryzować Niemcy. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Władimir Putin przypomniał skutecznie i na dobre Europie, że potrzebujemy bezpieczeństwa energetycznego.

Dodajmy czynnik polityczny - być może stanie się tak, że ta sprawa stanie się paliwem politycznym dla CDU, która może na tych emocjach chcieć zbudować taki punkt programu, który może wyborców przekonać. Na sam koniec chciałem powrócić do spraw polskich i zapytać o sprawę, która pewnie naszych słuchaczy może bardzo interesować, czy powinniśmy w najbliższych miesiącach takiej perspektywie rok plus spodziewać się zwyżki energii dla konsumentów indywidualnych?

W połowie roku może dojść do luzowania mechanizmów osłonowych, nie ma rozstrzygnięcia w tej sprawie. Rządzące do tej pory PiS mówi o całym roku 2024 objętym dotychczasowymi rozwiązaniami osłonowymi, czyli mielibyśmy kontynuację taryf, które były w 2023 roku. Natomiast KO sugerowała, by skrócić ten do półrocza. Faktycznie kryzys energetyczny zelżał, nie skończył się, potrzebne są wentyle bezpieczeństwa. Natomiast z drugiej strony należy też ratować budżet, który wydał ponad sto miliardów na walkę z kryzysem energetycznym. Spotkamy się gdzieś po środku.

Czyli czytaj - odbiorcy muszą więcej zapłacić jednak, na to się trzeba przygotować?

Samo stłuczenie termometru, nie odsuwa gorączki - cytując klasyka - musimy też wrócić na rynek po to, by on motywował zmiany energetyki.

A gdyby do takiej zwyżki doszło, to będzie ona rewolucyjna czy ewolucyjna?

To zależy jaki mechanizm zostanie przyjęty. Nie wiadomo, czy jeszcze w tym roku zostanie przyjęta ustawa w sprawie mrożenia cen energii i paliw w 2024 roku. Możliwe jest opóźnienie wynikające też ze zmiany władzy, a możliwy jest też kompromis między ustępującymi a wchodzącymi do władzy nowymi siłami, czego sobie i państwu bym życzył, żebyśmy wiedzieli wcześniej, z wyprzedzeniem, czego spodziewać się w 2024 roku.

https://www.radiopoznan.fm/n/0NFmI2
KOMENTARZE 0