Stanisław Bareja był wówczas twórcą pogardzanym. Na jego filmach uczono nas jak nie robić filmów. Jego komedie uważano za kliniczny przykład niechlujstwa. Traktowano jak rzemieślnika bez grama artyzmu. Słyszeliśmy wciąż: to brudnopisy, a nie filmy" - wspomina w książce Violetta Buhl.
"Gdy zaproponowano mi udział przy produkcji serialu komediowego Barei, potraktowałam to jak zesłanie. Bareja wyczuł moje obiekcje. Od pierwszej chwili potraktował mnie wspaniale (...). Już po kilku godzinach pracy zrozumiałam jak bardzo krzywdzą go obiegowe opinie, które krążyły po środowisku. Cudowny, pełen ciepła i optymizmu człowiek. Na planie - profesjonalista (...). Wyprzedzał swoją epokę kulturą pracy i profesjonalizmem bez fałszywego zadęcia. Aktorzy i ekipa uwielbiali pracę z nim." - dodaje Violetta Buhl.
A widzowie wciąż uwielbiają jego filmy. Jaki był Stanisław Bareja? Jak powstawały kultowe komedie, takie jak "Miś", "Brunet wieczorową porą" czy "Poszukiwany, poszukiwana"? O tym właśnie jest ta książka.