Rocznica wybuchu II wojny. Prezydent Leszna: "Mordowanie ma swój początek w umyśle"
Światowe media podają, że po meczu Kamila Majchrzaka z Karenem Chaczanowem nasz tenisista chciał podarować stojącemu na trybunach chłopcu swoją czapkę, ale wyrwał mu ją stojący obok mężczyzna. Internauci natychmiast ustalili tożsamość kibica. Okazał się nim przedsiębiorca spod Kalisza. Fala krytycznych komentarzy zalała internet.
Dziś sprawę skomentował też wiceprezydent Kalisza Grzegorz Kulawinek, prywatnie tenisista.
Piotr Szczerek ma bardzo duży wkład w polski tenis, i pomaga całkiem poza mediami wielu osobom, które mają problemy zdrowotne, pomaga wielu osobom w karierach sportowych, wspierał Polski Związek Tenisowy. Stało się. Trzeba to przyjąć. Myślę, że on sam na pewno to przeżywa, źle się z tym czuje
- mówi wiceprezydent Kalisza.
Prawnik Piotra Szczerka wydał w tej sprawie oświadczenie. Podkreślił m.in., że finalnie czapka została dziecku przekazana. Przypomnijmy, Kamil Majchrzak odnalazł młodego fana za pośrednictwem mediów społecznościowych. Spotkał się z chłopcem i podarował mu czapkę.
Poniżej oświadczenie Piotra Szczerka:
W związku z sytuacją, do której doszło podczas meczu Kamila Majchrzaka na US Open, chciałbym jednoznacznie przeprosić poszkodowanego chłopca, jego rodzinę, a także wszystkich kibiców i samego zawodnika.
Popełniłem poważny błąd. W emocjach, w tłumie radości po zwycięstwie, byłem przekonany, że tenisista podaje czapkę w moim kierunku – dla moich synów, którzy prosili wcześniej o autografy. To błędne przekonanie sprawiło, że odruchowo wyciągnąłem rękę. Dziś wiem, że zrobiłem coś, co wyglądało jak świadome odebranie pamiątki dziecku. To nie była moja intencja, ale to nie zmienia faktu, że zraniłem chłopca i zawiodłem kibiców.
Czapka została przekazana chłopcu, a przeprosiny rodzinie. Mam nadzieję, że chociaż częściowo naprawiłem wyrządzoną krzywdę. Chcę też jasno podkreślić: ani ja, ani moja żona, ani moi synowie nie komentowaliśmy tej sytuacji w mediach społecznościowych a także na żadnym portalu. Nie korzystaliśmy z usług żadnej kancelarii prawnej w tym zakresie. Wszystkie rzekome oświadczenia pojawiające się w sieci nie są naszego autorstwa.
Od lat wraz z żoną angażujemy się w pomoc dzieciom i młodym sportowcom, ale ta sytuacja pokazała mi, że jeden moment nieuwagi może zniweczyć lata pracy i wsparcia. To dla mnie bolesna, ale potrzebna lekcja pokory. Dlatego też jeszcze aktywniej będę się włączał w inicjatywy wspierające dzieci i młodzież oraz działania przeciwko przemocy i hejtowi.
Wierzę, że tylko przez czyny mogę odbudować utracone zaufanie.
Jeszcze raz przepraszam wszystkich, których zawiodłem.
Z poważaniem
Piotr Szczerek