NA ANTENIE: JESTES PRAGNIENIEM (2019)/SORRY BOYS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Miliardy złotych z UE trafią do Polski za pomoc Ukrainie

Publikacja: 27.03.2023 g.14:23  Aktualizacja: 28.03.2023 g.10:37
Poznań
Minister Szynkowski vel Sęk podsumowuje rezultaty szczytu w Brukseli. W sumie, w ciągu kilku lat mamy otrzymać przynajmniej 4 miliardy złotych, w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Są to pieniądze unijne za pomoc militarną dla Ukrainy.
szymon szynkowski vel sęk instytut zachodni - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Jak zapewnia Minister ds. Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk, pierwsze miliony z tego tytułu już do Polski trafiają.

Polska otrzymała ponad 100 milionów złotych wsparcia z tego Europejskiego Mechanizmu na rzecz Pokoju. Najbliższe tygodnie pozwolą otrzymać kolejne setki milionów wsparcia. Liczymy, że do końca kwietnia to wsparcie do polskiego budżetu może wpłynąć w kwocie nawet sięgającej miliarda złotych. Docelowo, w tej chwili już jest zagwarantowane wsparcie w perspektywie kilkuletniej na poziomie 4 miliardów złotych

 - mówi Szymon Szynkowski vel Sęk.

Jednocześnie minister podkreśla, że poziom rekompensat unijnych dla Polski za pomoc ukraińskim uchodźcom jest nadal niewystarczający.

Minister poinformował, że Polska kontynuuje prace z Komisją Europejską nad inicjatywą w sprawie pomocy dla uprowadzonych przez Rosjan ukraińskich dzieci. Ponadto Szynkowski vel Sęk podkreślił, że w konkluzjach Rady Europejskiej znalazło się potępienie wyroków na Białorusi wobec mniejszości polskiej oraz białoruskich opozycjonistów.

Szczyt Unii Europejskiej odbył się w czwartek i w piątek w Brukseli. Głównymi tematami szczytu była wojna na Ukrainie oraz ceny energii.

 

Minister do spraw Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk był dziś także gościem "Wielkopolskiego popołudnia" Radia Poznań.

Poniżej pełny zapis rozmowy:


Bartosz Garczyński: Jakie ustalenia szczytu? Słyszeliśmy, że pozytywne wiadomości płyną do nas z Unii Europejskiej po ostatnim szczycie w Brukseli.

Szymon Szynkowski vel Sęk: Rzeczywiście, to są dobre wiadomości, po pierwsze w sferze refinansowania naszych wydatków związanych z pomocą dla Ukrainy w dziedzinie obronności. To bardzo ważne, ponieważ Polska była krajem, który bardzo szybko zareagował na agresję rosyjską na Ukrainę, pomagał Ukrainie niemal natychmiast w perspektywie pierwszych dwóch miesięcy wysłaliśmy 240 czołgów, później to wsparcie było kontynuowane, ale oczywiście chcielibyśmy, żeby te wydatki były solidarnym udziałem Wspólnoty Europejskiej, o to zabiegaliśmy i decyzją liderów Unii Europejskiej jest przeznaczenie już w tej chwili ponad 100 mln zł, które Polska otrzymała z europejskiego mechanizmu na rzecz pokoju, jako refinansowanie tego wsparcia. Do końca kwietnia otrzymamy około miliarda. W perspektywie najbliższych kilku lat, co najmniej 4 mld zł. To jest bardzo istotne, bo pokazuje też, że jest sens szybko pomagać , a Wspólnota Europejska, jeżeli jesteśmy odpowiednio tam aktywni dyplomatycznie to będzie nam te wydatki również refinansować. Jest to duży sukces premiera Mateusza Morawieckiego.

To mniej optymistycznie przejdźmy do pomocy w sprawie uchodźców, bo tu, zdaje się, Unia Europejska nie jest tak skora do tego, żeby nam pomóc. Tym bardziej, jeżeli zestawimy sobie pomoc UE względem Polski, z tymi pieniędzmi, które zostały przekazane chociażby Turcji wiele lat temu ws. imigrantów.

To jest bardzo ciekawe, bo przecież UE była bardzo aktywna w zabieraniu głosu na temat polityki migracyjnej, miała nawet takie pomysły, niektóre kraje UE przekonywały, żeby obowiązkowo relokować migrantów, zmuszać niektóre krajów do przyjmowania migrantów. A w sytuacji, kiedy Polska sama z siebie, nie mając formalnego obowiązku prawnego, ale tak naprawdę z odruchu serca, przyjęła miliony migrantów z Ukrainy i poniosła na ten cel istotne wydatki, to okazuje się, że brakuje mechanizmów refinansowania tych wydatków i my dopiero musimy o te mechanizmy zabiegać. Owszem, otrzymaliśmy ponad 200 mln euro refinansowania, ale to w stosunku do skali wydatków jest bardzo niewiele. Tu cały czas zabiegamy, prowadzimy działania dyplomatyczne, w czerwcu Komisja Europejska ma podsumować, jak odpowiedziała na nasze wydatki i na nasze potrzeby. Mam nadzieję, że wówczas ta kwota będzie większa.

Pieniądze na KPO - tu przełomu też nie ma?

Tu czekamy na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, cierpliwie czekamy. Nie mamy na nią żadnego wpływu. To, co mogliśmy zrobić, to przedstawiliśmy własne stanowisko wobec wniosku pana prezydenta, stanowisko kancelarii prezesa rady ministrów wskazuje, że te rozwiązania zaproponowane w projekcie ustawy są zgodne z konstytucją i liczymy, że nasze argumenty Trybunał Konstytucyjny weźmie pod uwagę.

Ale wiemy z doniesień prasowych, że dwóch niemieckich posłów szczególnie naciskało na szefową Komisji Europejskiej, żeby te pieniądze blokować. Jak to wygląda? Dwóch europosłów jest w stanie blokować pieniądze dla krajów członkowskich?

Chcielibyśmy Unii równych szans, sprawiedliwej, gdzie tego rodzaju naciski nie znajdują ani poklasku, ani nie mogą mieć wpływu na decyzje. Dzisiaj cały czas Unia Europejska jest daleka od tego obrazu, który my byśmy sobie rysowali  jako silna Unia Europejska w przyszłości. Niestety bardzo często ta sprawiedliwość często jest obarczona tendencjami, gdzie są stosowane podwójne standardy. My zabiegamy o to, żeby były transparentne zasady uczciwe dla wszystkich, żeby nie miały miejsca podwójne standardy, chociaż biorąc pod uwagę bliską obserwację polityki europejskiej, ja nie jestem tymi doniesieniami, niestety, zaskoczony. To, co mnie negatywnie zaskoczyło, że do grupy posłów, którzy starali się utrudnić dialog z Komisją Europejską dołączali też polscy posłowie. Wiem to z czasów moich rozmów z przedstawicielami instytucji europejskich. Również posłowie opozycji próbowali tam docierać i wpływać, żeby te rozmowy nie skonkludowały się pozytywnie, to było bardzo przykre doświadczenie. To była w istocie walka z tym, żeby Polska mogła pozyskać pieniądze, żeby obywatele mogli z tych pieniędzy korzystać.

Ale atakowano nas na forum europejskim, atakowano nasz wizerunek, jednak ten wizerunek ostatnio poprawia się. Na ile poprawia się ze względu na Ukrainę, a na ile na to, że w Unii konserwatyści, czy też prawica zyskują przewagę w wyborach krajowych?

Ten pierwszy element jest kluczowy. Wysiłek poczyniony przez Polskę po rosyjskiej agresji w różnych wymiarach - humanitarnym, militarnym, politycznym, kiedy uzyskaliśmy status kandydacki dla Ukrainy - to polskie zaangażowanie było decydujące. Pozycja Polski w sposób radykalny wzrosła. Nasz głos jest słuchany, to głos państwa, które w przeszłości stawiało trafne diagnozy, ale ich nie słuchano. Teraz są słuchane i ten czas staramy się wykorzystać.  Każde posiedzenie Rady Europejskiej jest posiedzeniem, gdzie premier Mateusz Morawiecki stawia te polskie postulaty, zarysowuje je w takich bardzo kontrastowych barwach, żeby też dotrzeć do innych liderów, wykorzystać dobrze ten czas, w którym Polska jest krajem odniesienia. Nurt konserwatywny rosnący w siłę w Europie to jest druga ważna wiadomość, zobaczymy podczas głosowania do PE, jaka jest skala tego zjawiska i dzięki temu będzie możliwe formowanie koalicji. Dziś możemy liczyć na Czechów, Włochów. Mam nadzieję, że ta liczba krajów, w których rządzą konserwatyści, na które będzie można liczyć, będzie rosła.

Finlandia według prognoz - siły prawicowe mają szansę na zwycięstwo.

Zobaczymy, tam jest bardzo blisko, rozmawiałem z politykami fińskimi i te sondaże są rzeczywiście bardzo bliskie. W sprawach dotyczących bezpieczeństwa na Sannę Marin można było liczyć, rozumiała zagrożenie płynące ze wschodu, czasami to też nie jest tak, że nie potrafimy znaleźć wspólnego języka z ugrupowaniami nawet nam dalekimi politycznie. Na tym polega polityka, że czasem i rządy socjalistyczne mogą być wrażliwe na polskie argumenty.

https://www.radiopoznan.fm/n/19xKM2
KOMENTARZE 0