NA ANTENIE: NOVEMBER RAIN/GUNS N' ROSES
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

"To, co się dzieje obecnie w Polsce (...) także na uczelniach jest w dłuższej perspektywie przerażające"

Publikacja: 03.12.2020 g.21:06  Aktualizacja: 04.12.2020 g.00:14 Roman Wawrzyniak
Gościem Wielkopolskiego Popołudnia był przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego prof. Stanisław Mikołajczak.
wielkopolski klub obywatelski stanisław mikołajczak - Kacper Witt - Radio Poznań
Fot. Kacper Witt (Radio Poznań)

Roman Wawrzyniak: Chciałbym poprosić Pana o komentarz  w sprawie wniosku Ministra Spraw Wewnętrznym i Administracji Mariusza Kamińskiego o odwołanie Wojewody Wielkopolskiego Łukasza Mikołajczyka. Motywuje ten wniosek błędnymi decyzjami wojewody w sprawie zamku w Stobnicy. Jak Pan profesor to skomentuje?

Prof. Stanisław Mikołajczak: Jestem bardzo zaskoczony. Nawet gdyby przyjąć, że jest to błędna decyzja wojewody, a sprawa ciągnie się od wielu lat, to tutaj dobrego rozwiązana nie ma. Puszcza Notecka już została w poważny sposób zagrożona ekologicznie przez działania, które już zostały tam dokonane. Zmiany wodne, wybudowanie wyspy i potężnego zamku tego się w zasadzie nie da cofnąć. Nawet rozbiórka mogłaby przynieść więcej szkód niż korzyści. Wojewoda był w niezwykle trudnej sytuacji. Tutaj widziałbym potrzebę wsparcia wojewody przez państwo i zaproponowanie rozwiązania, które pozwoliłoby państwu wyjść z tej sytuacji z twarzą. Na przykład można nałożyć na inwestora tak potężne kary, że spowodowałoby to przejęcie przez skarb państwa tego obiektu i korzystając z zysków, które ten hotel będzie przynosił, spłacać tę karę. Dotychczasowe działania wojewody były znakomite. Wszyscy, z którymi rozmawiam, mówią, że to jest świetny wojewoda, który znakomicie radzi sobie w sytuacji pandemii i wszystkie sprawy rozwiązuje do tej pory wzorcowo. Tu nie było dobrego rozwiązania. Raczej trzeba by ukarać tych, którzy podejmowali działania sprzeczne z prawem, a nie wojewodę.

Wojewoda w swoich wnioskach też to sugerował, jeżeli chodzi o urzędników niższego szczebla, którzy bezpośrednio podejmowali błędne decyzje. Myśli Pan, że mimo tego wniosku Łukasz Mikołajczyk zachowa swoje stanowisko, czy to już kwestia tylko podpisania przez premiera decyzji?

Moje możliwości są niewielkie, ale będę się kontaktował z wicemarszałkiem Terleckim, do którego mam bezpośredni kontakt, żeby on wpłynął na ministra Kamińskiego, z którym też byłem kiedyś w kontakcie. Będę prosił go, żeby jednak wycofał ten wniosek. To by była krzywda nie tylko dla wojewody, ale też dla województwa. To naprawdę bardzo dobry wojewoda.

Akademicki Klub Obywatelski zaapelował do rektor UAM o zdystansowanie się chociaż od założonego na uczelni stowarzyszenia osób LGBT, w którego programie czytamy takie słowa na przykład:  „Stowarzyszenie będzie podejmować działania na rzecz integracji osób LGBT pracujących i studiujących na UAM oraz ich sojuszników i sojuszniczek. Celem jest również zwiększenie widoczności osób LGBT w życiu akademickim”. Dotąd, jak mówił o nich minister Mariusz Błaszczak, „sodomici paradowali na ulicach”. Czy założenie na uczelni stowarzyszenia gejów i lesbijek oznacza, że teraz z ulic chcą wejść oficjalnie na uczelnię?

Oni już weszli oficjalnie na uczelnię, bo uzyskali oficjalnie poparcie władz rektorskich, dlatego że oficjalną siedzibą stowarzyszenia jest Wieniawskiego 1, czyli adres rektoratu. Ich siedzibą jest albo rektorat, albo jakieś pomieszczenie w Collegium Minus. Kiedy 10 lat temu zakładaliśmy AKO i zwróciliśmy się do ówczesnego rektora z prośbą, żebyśmy mogli działać w pomieszczeniach Komisji Zakładowej, która wyrażała na to zgodę, to dostaliśmy odmowę. Chcieliśmy pomieszczenie nie prywatne, ale związane z uniwersytetem, bo jesteśmy w połowie ludźmi związanymi z uczelnią.

Mimo, że macie Państwo wpisaną do statutu działalność na rzecz wysokiego poziomu polskiej edukacji i nauki.

Cały czas to robimy, bo zorganizowaliśmy już kilka konferencji naukowych poświęconych powstaniom i styczniowemu i wielkopolskiemu, a także poznańskiemu czerwcowi '56. Prowadzimy też działalność popularno–naukową, organizując różne spotkania i wykłady. Trzymamy się w głównym nurcie popularyzacji nauki.

Członkowie stowarzyszenia, pracownicy akademiccy chcą zwiększać widoczność osób LGBT i Q+, bo to trzeba dodawać, na tej uczelni. Czym tu się chwalić? Zaburzeniami w swoich skłonnościach seksualnych?

To, co się dzieje obecnie w Polsce, zwłaszcza w środowiskach intelektualnych, także na uczelniach jest w dłuższej perspektywie przerażające. Jeżeli rektorzy tak znaczących uczelni, jak nasz uniwersytet, popierają jakąś grupkę, brutalnie mówiąc, dewiacyjnych zachowań, bo tak to się bardzo często określa, że homoseksualizm nie jest normalnym zachowaniem seksualnym. Poza tym, idąc wzorem zachodu, organizuje się życie społeczne w oparciu o najniższe wartości. Pani profesor Puzynina, która jest autorką powszechnie szanowanej i przyjmowanej hierarchii kategorii wartości, wartości hedonistyczne, które są związane z przyjemnością, a zwłaszcza przyjemnością seksualną, ustawia je na najniższym poziomie. Znacznie wyżej są wartości witalne, związane z życiem i śmiercią, społeczno-kulturowe związane z tradycją, obyczajem i prawem, a najwyżej są duchowe. Wśród tych duchowych najwyżej są transcendentne, potem moralne, estetyczne i związane z prawdą. Te wartości hedonistyczne, przyjemnościowe są podstawą organizacji życia społecznego i to promują władze uczelni. To jest po prostu niepojęte.

Jeśli oni chcą w jakiś szczególny sposób zaznaczać widoczność osób LGBTQ+ na uczelniach, to może też heteroseksualni powinni też w jakiś sposób pokazywać na uczelniach. Może wymagają tego czasy. Zostawmy te żarty. Na co zwracacie uwagę w liście do Pani rektor UAM?

Zwracamy uwagę, że promowanie przez władzę uczelni organizacji, a więc oficjalne uznawanie, że to jest ważne dla działalności uniwersytetu takich organizacji jak LGBT, które są ściśle związane z działalnością paraideologii marksistowskiej. Promowanie tego we współczesnej Polsce to jest działanie przeciwko swojemu państwu i narodowi. Służy to rozbijaniu rodziny. Marksizm był ideologią walki klas, która miała potężne skutki na przykład w latach 30. w Związku Sowieckim, dawał ogromne straty moralne i społeczne. Uderzenie w rodzinę to jest uderzenie w absolutne podstawy funkcjonowania społeczeństwa. Promowanie czegoś, co jest na marginesie i dotyczy marginesu osób, bo te środowiska to jest maleńki procent populacji i robienie z tego problemu, bo nie chodzi o to, żeby zapewnić im równe warunki funkcjonowania, ale o promowanie.

Myśli Pan, że rektor UAM weźmie pod uwagę Państwa spostrzeżenia i sugestie?

Jestem dosyć sceptyczny.

http://www.radiopoznan.fm/n/0wGB43
KOMENTARZE 1
Piotr Pazucha
Pozhoga 04.12.2020 godz. 11:19
Dziękuję za tan ważny i odważny głos. Dla jasności: rewolucja poszła dalej, a ci, którzy twierdzą, że walczą o prawa (a gdzie obowiązki?) homoseksualistów zostali w tyle: dzisiaj hunwejbini walczą o przywileje dla transseksualistów (czyli dla mniejszości w mniejszości).
To raz. Dwa: polskie uczelnie nie mają żadnych sukcesów naukowych w skali międzynarodowej - pewnie dlatego ich władze chcą promować tą chorą ideologię.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 11:00 12:00 13:00 14:00 15:00

@TWITTER