NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Senat UAM będzie dziś głosował nad "polityką równościową i antydyskryminacyjną"

Publikacja: 30.05.2022 g.11:26  Aktualizacja: 30.05.2022 g.16:08 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski, który był gościem porannej rozmowy Radia Poznań ponownie podkreślił, że jeżeli dokument wciąż będzie zagrażał wolności prowadzenia badań naukowych i wolności poglądów, to zostanie przez ministra uchylony.
aula UAM rektorat minus - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Archiwum. / Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Zapewnił, że jeżeli ktokolwiek na uczelni będzie szykanowany za swoje poglądy, będzie mógł liczyć na pomoc całego państwa polskiego.

Przykład z UAM pokazuje, że środowiska skrajnie prawicowe czy w ogóle prawicowe i konserwatywne, są w defensywie. Uniwersytetami próbuje rządzić skrajnie zideologizowana, postmarksistowska grupa ideologów i uniwersytetów trzeba bronić przed ideologiami, które ciągną polską naukę i polskie społeczeństwo w wir zupełnie niepotrzebnej rewolucji społecznej

 - mówił Tomasz Rzymkowski.

Projekt "polityki antydyskryminacyjnej i równościowej UAM" budził wiele kontrowersji wśród społeczności akademickiej, która protestowała przeciw jego wprowadzeniu. Zakładał on karanie za molestowanie seksualne, za które uznane miało być używanie niewłaściwych zaimków czy odwoływanie się do tożsamości płciowej.

Rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska broniła dokumentu, mówiąc, że ma on podnieść kulturę organizacyjną na UAM i zapowiedziała zmiany w projekcie po konsultacjach. Nie zdradziła jednak, na czym miałyby one polegać.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: Poznań to dzisiaj bardzo ciekawe miasto, gdzie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Dziś Senat UAM będzie głosował projekt zapisów tzw. „polityki równościowej i antydyskryminacyjnej”. Mówimy o tym od paru dni, ponieważ wywołuje on ogromne emocje i kontrowersje w społeczności akademickiej, a zapewne też w ministerstwie edukacji narodowej. Słyszałem po cichu takie głosy, że może dojść do spotkania przedstawicieli MEN i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, zanim te przepisy pojawią się na Senacie. Czy ono się odbyło? Jakiś rodzaj konsultacji w ostatnich dniach?

Tomasz Rzymkowski: Nie. Nic mi na ten temat nie wiadomo. Natomiast my mamy tylko informacje medialne, ponieważ uczelnia nie konsultuje z nami zmian, które głosuje Senat. To jest normalna rzecz - te zmiany, które będą podlegały konsultacjom w Senacie, a które dotyczą Statutu UAM. Natomiast te informacje medialne nie napawają nas optymizmem. Jednoznacznie wypowiadamy się wobec mediów, ale też tych przedstawicieli społeczności akademickiej zaniepokojonych tą tendencją do wprowadzenia zapisów stricte ideologicznych, ograniczających wolność badań naukowych i ograniczających możliwości wolnego i swobodnego działania nauczycieli akademickich na UAM. Jasno to komentujemy. Jeśli tak przedłożone zmiany, o których czytamy na łamach prasy, będą wprowadzone, to zostaną zakwestionowane przez ministra. Zgodnie z pakietem wolności akademickiej, który został uchwalony w ubiegłym roku, a który gwarantuje brak możliwości pociągania do odpowiedzialności nauczycieli za poglądy...

Zaraz jeszcze o to dopytam, ale czy wy nie wysyłaliście od siebie jakichś sygnałów, czy pewnego rodzaju zastrzeżeń, które MEN mógłby mieć na wyrost wobec tego, co jest projektowane i przedstawiane?

My się nie wypowiadaliśmy na ten temat, ponieważ nie przedłożono nam... ja osobiście nie znam tego projektu. Znam go tylko od państwa, od mediów - to, co dostajecie od członków społeczności akademickiej, którzy mają to przedłożone do swojej decyzji, czyli Senatu uniwersytetu.

Chodzi głównie o jeden zapis, oprócz tego, że są tam pewne doszczegółowienia. Chodzi o to, że przykładem molestowania lub molestowania seksualnego mogą być umyślnie używane niewłaściwie zaimki lub imię w odniesieniu do osoby transpłciowej lub odwoływanie się do jej tożsamości płciowej. To ma być element podnoszenia kultury organizacyjnej uczelni – tak mówi rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska, broniąc tego dokumentu. Słyszałem, że są zbierane te głosy i opinie ze strony społeczności akademickiej. Rzeczniczka UAM Małgorzata Rybczyńska mówi, że wpłynęło ponad 80 uwag i one mają być uwzględnione w tym ostatecznym wariancie. W tym komunikacie pojawia się też stwierdzenie, że są to uwagi od pełnego, entuzjastycznego poparcia, do opinii krytycznych, kwestionujących wartość i potrzebę wprowadzenia tego dokumentu. Też nie znacie tego ostatecznego zapisu, skoro w ogóle nie dotarły do was jeszcze jakiekolwiek informacje, jak on ma wyglądać?

Tak. Tak, jak mówię od samego początku, żadne oficjalne stanowisko do nas nie wpłynęło, bo takiego wypracowanego przez senat uczelni jeszcze nie ma. Natomiast my jasno podkreślamy państwu, czyli mediom, że w sytuacji wprowadzenia tego typu zapisów, o których pan wspomniał, a które są sprzeczne z polskim prawem. W Polsce, zgodnie z ustawą o aktach stanu cywilnego mamy dwie płcie – płeć męską i żeńską. Jeśli ktoś, przysłowiowo, nazywa się Jan Kowalski, to w polskiej kulturze i zwyczaju przyjęte jest zwracanie się do niego per „pan”, „Panie Janie”, a nie „Pani Janie”. Za to mamy być pociągani do odpowiedzialności za molestowanie seksualne? To jest straszne relatywizowanie strasznego przestępstwa, jakim jest molestowanie seksualne. To znaczy nazywanie mężczyzny kobietą ma być nakazem, a w sytuacji, kiedy mężczyznę nazwiemy mężczyzną, to jesteśmy traktowani tak, jak osoba, która molestuje seksualnie. To jest wielka krzywda, wyrządzona wszystkim ofiarom przestępstw na tle seksualnym.

Przypomina mi się wczorajsza wypowiedź J. K. Rowling, angielskiej pisarki, twórczyni „Harrego Pottera”, która mówi, że jeżeli lesbijka chciałaby się spotkać z kobietą, która jest jednak mężczyzną, ale mówi, że jest kobietą, to może być uznana za dyskryminującą, bo ona chciałaby się spotkać z kobietą, a nie mężczyzną, który mówi, że jest kobietą. Z tego tytuły spotykają ją nieprzyjemności. Taki nam się zrobił świat.

To jest pewnego rodzaju tendencja, a nie świat się nagle jakiś stał. Jeśli byśmy popatrzyli na ogół społeczeństwa polskiego, to tego typu sugestie, podyktowane ideologią, nie spotykają się z huraoptymizmem, a wręcz przeciwnie spotykają się z niechęcią społeczeństwa polskiego. Polacy to bardzo pragmatyczny naród i ma świadomość konsekwencji przyjmowania tego typu oderwanych od rzeczywistości rozwiązań ideologicznych. Za chwilę ta rewolucja, która się przetacza...

Brytyjczycy też wydawali mi się kiedyś pragmatycznym narodem...

I są ofiarą rewolucji. My, Polacy, mamy większe doświadczenia z różnej maści rewolucjami i ich skutkami, które, co prawda, nie u nas wybuchała, ale byliśmy ofiarami rewolucji czy to bolszewickiej, czy to narodowosocjalistycznej. Mamy świadomość konsekwencji tego, z czym wiąże się przyjmowanie w ciemno różnej maści ideologii oderwanych od świata wartości.

Chciałbym się jeszcze upewnić, czy na pewno macie wystarczające narzędzia, gdyby taki projekt został przegłosowany dziś przez senat, a podobno mówi się, że jak coś się już znajduje na senacie poznańskiej uczelni, to tak, jakby było, mówiąc kolokwialnie, „klepnięte”. W każdym razie, rektor uczelni mówiła, że ten dokument jest zgodny z zaleceniami ministra edukacji i nauki, Przemysława Czarnka, który apelował o wprowadzenie systemu prewencji i dobrych praktyk. W tym piśmie, na które powołuje się prof. Kaniewska, pada takie zdanie: „Zapewnienie ochrony przed występowaniem negatywnych zjawisk, przejawiających się między innymi poprzez mobbing, protekcjonizm przy zatrudnianiu, nepotyzm i dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, status społeczny. Taki dokument z MEN ma UAM i się na niego powołuje.

Płeć jest bardzo dobrym pojęciem empirycznym i zakłada, że można być kobietą lub meżczyzną. Takie samo rozróżnienie występuje w całym świecie zwierząt. Nie widziałem tam „gender”, czyli „rodzaju”, bo tutaj moim zdaniem chodzi o kwestię gender. Polecam wnikliwą analizę i wykładnię językową tego, co zostało przedłożone przez pana ministra Czarnka. Nie tylko pani rektor, której przesyłam wyrazy szacunku, ale również całemu Senatowi ponad stuletniemu Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza.

Zastanawiam się, czy nie tracimy trochę czasu? Mówimy o tym od paru dni, a skoro nie ma w polskim porządku prawnym takich sformułowań, jak „płeć społeczna”, czy to wszystko, co wiąże się w dużej mierze z tą uchwałą antydyskryminacyjną, choć są tam też zapisy, dotyczące innych rodzajów dyskryminacji, tego nie neguję, tylko o czym my mówimy, skoro okaże się zaraz, że jest to niezgodne z prawem i było to takie bicie piany. Na tym się to prawdopodobnie skończy.

Możliwe, że tak. Zobaczymy. Są dwa warianty – albo ta uchwała senatu będzie zgodna z polskim porządkiem prawnym i nie będzie w żaden sposób kwestionowana, bo nie będzie szykanowania za przestrzeganie polskiego porządku prawnego i zwracania się przysłowiowego pana Jana - „Panie Janie”, czy będzie niezgodna z polskim prawem, a wówczas minister podejmie najdalej idące kroki, łącznie z unieważnieniem tego typu zapisów.

Gdyby jednak doszło do jakiejś formy uchwalenia tych zapisów, być może w mniej ostrej formie, a potem były by interpretowane, bo tak też bywa, zna Pan pewnie to klasyczne pojęcie „falandyzacji prawa”, to wtedy profesorowie, akademicy, którzy czuliby się poszkodowani i represjonowani przez takie zapisy, mogliby liczyć na pomoc ministerstwa, na taką interwencyjną ochroną?

Nie tylko ministerstwa edukacji i nauki, ale całego państwa polskiego. Mówimy o ustawie, która jest powszechnie obowiązującym prawem, a która gwarantuje nauczycielom akademickim cały pakiet swobód i wolności i braku możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej za swoje poglądy polityczne, czy one są skrajnie lewicowe, trockistowskie, czy skrajnie prawicowe. To jest po prostu gwarancja...

Nie ma tam żadnych gwiazdek pod umową.

Nie ma.

Wolność akademicka, jako wartość absolutna i bezwzględna...

Natomiast przykład z UAM pokazuje, że środowiska skrajnie prawicowe, czy w ogóle prawicowe i konserwatywne, są w defensywie. Uniwersytetami próbuje rządzić skrajnie zideologizowana, postmarksistowska grupa ideologów i uniwersytetów trzeba bronić przed ideologiami, które ciągną polską naukę i polskie społeczeństwo w wir zupełnie niepotrzebnej rewolucji społecznej.

Takie są też głosy tej części środowiska akademickiego, która jest przeciwna tym zapisom. Zobaczymy, jak to dzisiaj wyjdzie, jeśli chodzi o głosowanie senatu. Podobno, co na senacie, to tak jakby było już przyjęte, ale zobaczymy.

Wolałbym, żeby o UAM mówić w kontekście sukcesów uczelni, sukcesów społeczności akademickiej, a niekoniecznie w kontekście tego typu skandali o charakterze politycznym. Jest to moim zdaniem szkodzące dobremu imieniu, podkreślam to, ponad stuletniego uniwersytetu, który ma w swoim gronie wielu wybitnych naukowców, jako absolwentów.

Zgadzam się i też życzę sukcesów społeczności akademickiej i całemu uniwersytetowi. Teraz o sukcesach ósmoklasistów, bo jest trochę u nas na pokładzie w redakcji rodziców zaniepokojonych tegorocznymi egzaminami. To też kwestia przyszłorocznego egzaminu. Mówi się o kumulacji. Ten rocznik i kolejny, to są roczniki, które poszły do szkoły sześcio i siedmiolatki. Wystarczy miejsc dla tych wszystkich dzieci? To jest pytanie, które cały czas słyszę z ust zaniepokojonych rodziców.

Samorządy od kilku lat się przygotowywały na ten rocznik. Było wiadomo, że będzie kumulacja z racji na to, że jest to ten rocznik, gdzie poszły sześcio i siedmiolatki. Natomiast w mojej ocenie samorządy są przygotowane. Tym bardziej, że przyszły rok będzie związany z mocnym niżem. Tych klas będzie w przyszłym roku relatywnie mniej. W tym roku, od 1. września, tych klas w szkołach ponadpodstawowych będzie więcej, niż w roku poprzednim i w roku następnym.

Do tego prawdopodobnie dojdzie jeszcze pół miliona dzieci ukraińskich, które mogą znaleźć się w naszym normalnym systemie. Skończą z hybrydowym, czy zdalnym systemem na Ukrainie, a część nich trafi do nas.

Jesteśmy przygotowani na to, aby dzieci ukraińskich było 400 tys., czyli dwukrotnie więcej, niż obecnie. Dziś mamy 190 tys. dzieci z Ukrainy, a jesteśmy przygotowani na 400 tys. Moje osobiste zdanie jest takie, że będzie ich mniej niż 200 tys. w polskim systemie. Taką przesłanką jest chociażby egzamin ósmoklasisty, do którego zadeklarowało przystąpić 7 200 dzieci z Ukrainy, a przystąpiło 6 200. To jest taki widoczny sygnał, że 1000 dzieci nie zamierza kontynuować nauki na poziomie szkół ponadpodstawowych. Brak przystapienia do egzaminu ósmoklasisty uniemożliwia rekrutację do szkoły ponadpodstawowej.

Zapewne liczą na powrót do ojczyzny.

To też jest sygnał, jeżeli chodzi o proporcje. W polskim systemie oświaty mamy blisko 200 tys. dzieci, natomiast wg danych ukraińskiego ministerstwa edukacji, dzieci, uczących się w systemie zdalnym w Polsce, jest 540 tys. To też pokazuje, że ta grupa zamierza wrócić na Ukrainę i tam kontynuować naukę, ponieważ traktują Polskę, jako chwilowe miejsce schronienia, ale swoją przyszłość wiążą z państwem ukraińskim. Nie chcą korzystać z polskiego systemu edukacji, bo chcą kontynuować naukę na Ukrainę.

Wszyscy chcielibyśmy, żeby wojna się skończyła, ale różnie może to wyglądać i to nie do końca zależy od MENu...

Dlatego zakładamy dwukrotną liczbę dzieci i na to się przygotowujemy. Jak będzie, to czas pokaże, bo nikt z nas nie ma kryształowej kuli, żeby przewidzieć przyszłość.

Planujecie naukę języka polskiego dla dzieci ukraińskich w czasie wakacji?

Tak. Tego typu zajęcia będą kontynuowane. Mamy również informacje ze strony central harcerskich, że będą organizowane specjalne obozy dla dzieci ukraińskich, ale też polskich, aby podczas wakacji również poprzez kontakt z polskimi równieśnikami uczyły się języka polskiego. Tego typu zajęcia są prowadzone nie tylko przez nas, ale też przez ministerstwo rodziny już dla dorosłych Ukraińców, którzy chcą w Polsce podjąć pracę, a ten wymóg znajomości język polskiego, chociażby w stopniu komunikatywnym, jest wymagany.

http://www.radiopoznan.fm/n/WrYRAD
KOMENTARZE 2
Piotr Pazucha
Pozhoga 30.05.2022 godz. 15:38
,,jeżeli ktokolwiek na uczelni będzie szykanowany za swoje poglądy, będzie mógł liczyć na pomoc całego państwa polskiego"

Jaką pomoc dostała prof. Budzyńska? Jaką pomoc dostał prof. Nalaskowski? I dlaczego organizacje pro-life są zmuszane przez polski (?) rząd do pisania w swoich materiałach o tym, w jakich warunkach mordowanie dzieci nienarodzonych jest w Polsce legalne? I dlaczego polski (?) rząd NIC nie robi w sprawie kwitnącego w sieci handlu specyfikami wczesnoporonnymi? I dlaczego polskie (?) sądy nadal skazują działaczy pro life za pokazywanie na ulicach PRAWDY?

Żarty, panie Rzymkowski. Cały wasz nierząd to jeden żart z prawa i skutecznego działania w jego obronie. A hydra genderowa co raz bezczelniejsza.
Piotr Maurycy
Veltro 30.05.2022 godz. 12:17
Profesura w siódmym roku rządów Prawa i Sprawiedliwości;
Inga Iwasiów - członek Komisji Dyscyplinarnej Uniwersytetu Szczecińskiego:
https://twitter.com/i/status/1530074508282953729

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 12:00 13:00 14:00 15:00 17:00

@TWITTER