NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Poznań nie wyklucza oddzielnego naboru do szkół średnich tylko dla poznaniaków

Publikacja: 04.10.2022 g.13:56  Aktualizacja: 04.10.2022 g.16:20
Poznań
Do tej pory miasto współpracowało z powiatem poznańskim i oba samorządy wspólnie przygotowywały miejsce dla uczniów. W tym roku już po rozpoczęciu roku szkolnego były dzieci, dla których nie było miejsca w żadnej szkole ponadpodstawowej.

To udało się ostatecznie rozwiązać, ale już chcemy rozmawiać o przyszłorocznym naborze - mówił w porannej rozmowie Radia Poznań wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski.

Nasi radni z komisji oświaty chcą się spotkać na wspólnym posiedzeniu, ja też zapowiedziałem panu staroście odpowiadającemu za oświatę, że na pewno w przyszłym roku ta sytuacja tak nie może wyglądać i jeżeli tych miejsc nie będzie więcej, my nie wykluczamy, że będziemy robić oddzielny nabór do naszych szkół średnich

- mówi wiceprezydent.

W tej chwili w poznańskich szkołach średnich ponad połowa uczniów jest spoza miasta.

Poniżej cała rozmowa:

Cezary Kościelniak: W "Kluczowym Temacie" gościmy dziś wiceprezydenta Poznania Mariusza Wiśniewskiego. Panie prezydencie, zdążył pan w ostatniej chwili na program, ale nie mogę nie zapytać, czy jest pan zadowolony z tempa remontów, które prowadzi poznańskim PIM i mimo wszystko z chaosu komunikacyjnego, który trwa w Poznaniu?

Mariusz Wiśniewski: Inwestycje przebiegają - w mojej ocenie i ocenie osób, które je bezpośrednio nadzorują - w sposób planowy uwzględniając fakt, że prowadzimy je w czasie, kiedy jest wyjątkowy, naprawdę trudny moment dla inwestycji w sektorze budowlanym, spowodowany i wojną w Ukrainie i odpływem wielu pracowników, którzy pojechali walczyć za swoją ojczyznę, problemami w zakresie dostaw i przede wszystkim skutkami pandemii. To jest naprawdę czas, teraz jeszcze do tego dochodzi inflacja, koszty inwestycji, nie jest łatwo. Dla nas oczywiście ważne jest, by wszystko zostało zakończone do jesieni 2023 roku, bo taki jest czas rozliczenia wszystkich pieniędzy, głównie unijnych, ale też z innych źródeł zewnętrznych. Tak, że to dla nas jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, czemu te inwestycje służą. One są nie dla urzędników, tylko dla mieszkańców. Racjonalni mieszkańcy Poznania, a takowymi jesteśmy, wiedzą, że jeśli miasto ma się rozwijać...

No właśnie, a czy nie było racjonalnie panie prezydencie, na przykład, by na tych remontach, przynajmniej w tych kluczowych miejscach, była trzecia zmiana? Nasi słuchacze o tym wspominają, że jednak czasami ten czas remontów wydaje się być za krótki, dzień biegnie, panowie schodzą o określonej godzinie, trzecia zmiana, by to przyspieszyła.

Po pierwsze, wykonawca inwestycji ma kontrakt do zrealizowania, ma określony termin. Tak musi zadaniować pracowników na budowie, by ten termin został zrealizowany.

To inaczej - nie zadajecie państwo czasem za długich tych terminów, czy one nie powinny być krótsze właśnie?

To jest po pierwsze, kwestia technologiczna, nie da się pewnych rzeczy zrobić w ciągu miesiąca, bo inaczej mogłaby być katastrofa. Mostu pewnie nie zbudujemy w tak krótkim czasie, chociaż ktoś by zaraz podał jakiś przykład z Chin, być może, gdzie tam były jakieś rekordy Guinnessa bite. Zakładamy, że mówimy jednak o działaniach na serio i na poważnie. To zależy od miejsca i czasu, bo jeżeli są prace prowadzone w ścisłej zabudowie śródmiejskiej, to poza pewnymi wyjątkowymi sytuacjami, kiedy trzeba przywieźć, jakieś ciężkie elementy konstrukcji podziemnych, to prace nie mogą być prowadzone w godzinach późno wieczornych czy wieczornych, ale to nie oznacza, że nie ma prac nocnych prowadzonych na różnych inwestycjach. To też zależy od posiadanej liczby pracowników. Wracam do słusznego pytania pana, jak to wygląda w kontekście inwestycji. Dziś też na wielu inwestycjach w naszym kraju, bo tu nie chodzi tylko o Poznań, też po prostu nie nadmiaru pracowników i często trzeba tak gospodarzyć tym zasobem ludzkim, jak to się czasami nieładnie mówi, by po prostu móc realizować rzeczy terminowo i w sposób odpowiedzialny.

Ale co do tej terminowości też można mieć uwagi. Chociażby Wilda, która była oddana, myślę o Wierzbięcicach, z dużym poślizgiem. Czy jednak mimo wszystko da się te inwestycje oddawać w terminie, tak, jak trzeba?

Wilda było kilka miesięcy poślizgu wynikającego przede wszystkim z niespodziewanych prac związanych ze strukturą podziemną. Jest to obszar dzielnicy miasta powstałej na początku jeszcze poprzedniego stulecia i czasami pewne kolizje, które się pojawiały w przestrzeni tych ulic, nie były ewidencjonowane na mapach. Zawsze staramy się tutaj dopingować wykonawców, oni też mają swoje terminy, mają też świadomość, że przedłużanie inwestycji też ich kosztuje, bo trzeba utrzymać podwykonawców. Za przedłużanie inwestycji przecież, jeśli ktoś by to robił celowo, nikt przecież nie dostanie pieniędzy, a koszty zatrudniania podwykonawców rosną. Kredyty, z którymi też się mierzą wykonawcy, są także dla nich bolesne, więc każdy tak naprawdę jest zainteresowany, by realizować inwestycję w maksymalnie krótkim okresie czasu, stąd też czasami etapowanie pewnych inwestycji wcale nie jest korzystne. Pamiętamy przykład Rynku Łazarskiego, gdzie my myśleliśmy o etapowaniu takim, by rynek był cały czas dostępny tam na miejscu i kupcy, ale to wyszło dwa i pół roku i ceny były z kosmosu. Tak samo np. Stary Rynek, nie dało się go także z powodów technologicznych robić ćwiartkami, bo trudno sobie wyobrazić, że część rynku ma dostęp do gazu, a część go nie ma, ale też taka inwestycja kosztowałaby znacznie więcej, bo koszty utrzymania zaplecza budowy, pracowników, ten koszt jest bardzo, bardzo duży.

Panie prezydencie, zapytam o MPK, co do jakości MPK jest bardzo wiele uwag. Niedawno radni PiS zaproponowali, by miasto obniżyło stawki dla stale korzystających z MPK. Czy przy tej obniżonej jakości, jest możliwe, by trochę ulżyć użytkownikom i np. by cena biletów miesięcznych była trochę niższa?

Ja jestem samorządowcem i czasami zastanawiam się, czy ktoś, kto tego typu poglądy wygłasza, czy to mówi naprawdę serio, czy to jest już taka demagogia. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że wystarczy wyjść na ulicę tutaj zaraz, gdzie jesteśmy, na przepięknym Łazarzu, na ulicy Berwińskiego, pójść do jakiegokolwiek sklepu i zobaczyć, jak ceny rosną, jakie są potężne rachunki za prąd, za wiele innych usług i między innymi to MPK - sam korzystam z komunikacji miejskiej na co dzień i nie mogę mieć zastrzeżeń jako pasażer - stara się wykonywać tę pracę jak najlepiej, w tych niełatwych warunkach, bo też oczywiście są problemy kadrowe w całej branży komunikacyjnej w Polsce, ba również w tej części Europy. Oczekiwać, że będziemy obniżać ceny biletów w sytuacji, kiedy wszystko rośnie, gdzie jest jakaś granica powagi, przecież radni PiS w szczególności powinni sobie zadać pytanie, bo w końcu bądź co bądź w tej chwili odpowiadają za politykę ekonomiczną w naszym kraju i między innymi w tej chwili borykamy się z potężnymi wzrostami cen energii i Poznań, jeżeli nic się nie zmieni, będzie musiał w przyszłym roku zapłacić ponad 300 mln złotych za prąd. Jak byśmy zlikwidowali cały budżet kultury i sportu w naszym mieście, to dopiero będzie 150 mln, więc ja tego kompletnie nie rozumiem.

Pytanie, co do jakości MPK i tego, czy warto z niego korzystać, ono się może w pewnym sensie kłócić, czy wybrać MPK czy wybrać samochód. W tym przypadku pójście jakoś na rękę mieszkańcom może by było jakoś zachętą do korzystanie z komunikacji miejskiej? Zresztą taka jest polityka miasta, żeby było jak najmniej samochodów, ale jak do tego zachęcać?

Przede wszystkim będziemy się starali, żeby zakończyć te wszystkie inwestycje, bo inwestycje między innymi w transport publiczny, bo przecież modernizujemy linie tramwajowe. Pestka, gdzie dostaliśmy akurat dofinansowanie z rządowego BGK, to przecież jest modernizacja, która ma się przyczynić do poprawy bezpieczeństwa i wygody podróżowania, gdzie wiosną będziemy mieli PST gotowe i tramwaje będą mogły się poruszać 70 km/h. To jest jakość, oferta, zresztą z badań, również naukowych wynika, że z perspektywy pasażera jest kilka czynników, które decydują o korzystaniu z takiego transportu i wcale nie jest nim cena. To jest dostępność, to jest czas dojazdu, jak najmniejsza liczba przesiadek. W tym momencie, gdyby mnie pan zapytał, przed nami jeszcze trzy najtrudniejsze miesiące. Mamy ten pik wszystkich inwestycji. Jestem dumny, że my jako miasto Poznań, jako ludzie, którzy stają się być gospodarni, wykorzystaliśmy ten czas, bo gdybyśmy dziś planowali pewne inwestycje, to przy tych cenach byśmy ich nie zrealizowali i nie wiem, czy nawet tramwaj na Naramowice by powstał.

Niespodzianką lata od miasta dla mieszkańców między innymi Wildy było wydłużenie czasu płatnego parkowania. Pamiętam, że państwo, także i pan prezydent, uzasadniali wprowadzenie strefy, ochroną interesów mieszkańców przed blokującymi miejsca, dzielnice centralne przyjeżdżającymi do pracy osobami spoza Poznania, które zostawiały tam swoje samochody, ale nikt nie przyjeżdża do pracy o 18.00 czy 19.00. Ludzie to traktują jednak jako kolejny podatek, kolejna danina, którą mieszkańcy muszą zapłacić miastu.

Tu pozwolę się nie zgodzić, bo mieliśmy właśnie sygnały od mieszkańców Wildy, że byli poirytowani faktem, że wracają do domu po 17.00, 18.00 i pod ich mieszkaniem, domem jest bardzo mało miejsc, bo przyjeżdżają ludzie z zewnątrz.

A nie jest tak panie prezydencie, że po tym remoncie tych miejsc jest po prostu mniej niż było wcześniej?

Myśmy też robili badania wśród mieszkańców. Ludzie zauważyli, że podczas dnia poprawiła się rotacyjność, nie ma takiego problemu, jak do niedawna ze znalezieniem wolnego miejsca. Mamy coraz więcej chętnych rad osiedli, które chcą wprowadzenia Strefy Ograniczonego Postoju, bo mają świadomość, choć nie wszędzie da się strefę zrobić i ja nie wszędzie bym rekomendował, bo to są miejsca, gdzie krzyżują się różne funkcje publiczne, usługowe czy naukowe z funkcją mieszkaniową, to jednak jest coraz większe zainteresowanie strefą, ponieważ mają świadomość tego, że jest to coś, co chroni jednak lokalną społeczność przed zalewem aut z zewnątrz. Tamte osoby z zewnątrz zachęca do pozostawienia samochodu w swoich gminach przy stacjach kolejowych.

Główny ciąg tych aut, to są właśnie godziny pracy, to nie jest tak, że o godzinie 18.00 przyjeżdżają ludzie z zewnątrz, którzy chcą zaparkować w centrum.

Czasami przyjeżdżają osoby, które chcą załatwić sprawy na Wildzie i nie mają już tych miejsc, bo przyjeżdżają osoby z zewnątrz, albo te, które mieszkają w naszym mieście, nie płacą tu podatku i nie mają kupionego abonamentu. Z takim przypadkiem też mogliśmy mieć do czynienia i były też takie informacje, też potwierdzone przez lokalną społeczność, że auto tuż przed ósmą wyjeżdżało i przyjeżdżało tuż przed 18.00 i w majestacie prawa tak się zachowywali, ale z drugiej strony to nie na tym polega. Trzeba doceniać tych mieszkańców Wildy, którzy są, tak samo Łazarza, z innych części Poznania, którzy płacą podatki w naszym mieście, są tutaj zameldowani, a my z tych środków między innymi finansujemy zieleń przy ulicach w tych dzielnicach, remonty chodników, na Wildzie, jeśli kto spaceruje, jest jeszcze dużo do zrobienia, ale sukcesywnie te chodniki są też remontowane po wielu latach.

Chciałbym zapytać o kwestie oświaty i naboru do szkół ponadpodstawowych, Wrzesień minął w cieniu chaosu, szczególnie tych 1200 uczniów, którzy pod koniec sierpnia nie zostali jeszcze przyjęci do żadnej szkoły. Wiemy, że miasto tłumaczy to tym, że to powiat nie zabezpieczył miejsc w swoich szkołach, ale czy nie szło jednak ustalić prostego faktu, że większość uczniów powiatowych nie pójdzie do szkoły np. w Śremie, ale w Poznaniu. Dlaczego nie dogadaliście się z powiatem?

Myśmy już na ten temat się wypowiadali. Na szczęście ta sytuacja już jest w całości zamknięta, ona się pozytywnie zakończyła w pierwszych dniach września. Było oczywiście trochę niepokojów, ale było one głównie spowodowane tym, co pan powiedział. Liczyliśmy na to i byliśmy zapewniani przez naszych partnerów, że jednak tych miejsc stworzą więcej.

Czyli powiat was oszukał?

Nie uważam takiego określenia, jestem samorządowcem, staram się szukać współpracy. W tej konkretnej sprawie bym już raczej patrzył na przyszłość. Broniłem postawy miasta i zawsze będę bronił dobrych działań, bo jeśli są jakieś, które wymagają poprawy, to też trzeba o tym mówić, w tej konkretnej sprawie miasto Poznań na pewno zrobiło więcej niż powinno, mieliśmy 5 tysięcy absolwentów, utworzyliśmy 10 tysięcy miejsc, więc dwukrotność. To jest też kwestia innych powiatów, nie tylko powiatu poznańskiego, powinni się zastanowić, jak tę siatkę organizować.

Chcecie państwo temu przeciwdziałać na przyszły rok?

Nasi radni z komisji oświaty chcą się spotkać na wspólnym posiedzeniu, ja też zapowiedziałem panu staroście odpowiadającemu za oświatę, że na pewno w przyszłym roku ta sytuacja tak nie może wyglądać i jeżeli tych miejsc nie będzie więcej, my nie wykluczamy, że będziemy robić oddzielny nabór do naszych szkół średnich.

Osobny dla mieszkańców Poznania, osobny dla tych spoza.

Tak, w tym momencie to wymusi na partnerach z powiatów dookoła znalezienie większej liczby miejsc, ale też trzeba tu mieć na uwadze, bo jak słyszę różnych komentatorów, a także niektóre osoby z kuratorium, które próbują stawiać samorządowców do pionu czy innych polityków, to proszę pamiętać, że problemem numer jeden jest przede wszystkim w naszym kraju brak ludzi do zawodu i tego samorządowcy nie zmienią.

Ale to nie ma wpływu na samo przyjęcie uczniów do szkół.

Ma, bo żeby stworzyć odpowiednią pulę miejsc i na to też skarżyli się nasi partnerzy i możemy ich zrozumieć, to to jest kwestia tego, że żeby stworzyć oddziały w szkołach średnich, to trzeba mieć nauczyciela, bez niego oddział nie istnieje. Drugą sprawą jest też kwestia kumulacji roczników. Odbija nam się czkawką podwójny rocznik z 2019 i nawet, gdy ktoś słusznie mówił, że to wynikało z reformy poprzedników, poprzedniego rządu, ale wtedy w tym 2013 czy 2014 roku, gdy planowano te zmiany, nie zakładano, że chwilę później zostaną zlikwidowane gimnazja. Trzecia rzecz to jest systemowy brak dofinansowania takich miast, jak Poznań. Jest wysoce niesprawiedliwe, że mieszkańcy takich miast, jak Poznań muszą ze swoich podatków dopłacać do nauki młodych ludzi spoza swojego miasta. To jest głęboko niesprawiedliwe, my mamy ponad 50 procent spoza Poznania.

Czy pewny będzie ten podwójny nabór?

W przyszłym roku czeka nam zwiększona liczba uczniów, to będzie duże wyzwanie, ale tu odpowiedzialność jest rozłożona na różne podmioty, apelowałbym do ministerstwa edukacji o zwiększenie subwencji oświatowej dla miast powiatowych, które utrzymują szkolnictwo dla szerszego ogółu. Tego nie ma, myśmy zostali tego pozbawieni za ministra Piątkowskiego. To jest po prostu nieuczciwe i kwestia zabiegania, by ludzie chętnie pracowali w zawodzie nauczyciela.

Chciałbym na koniec zadać pytanie polityczne. Jacek Jaśkowiak wymienia w wywiadzie z Głosem Wielkopolskim potencjalnych kandydatów do walki o fotel prezydenta Poznania, w tym pana i wiceprezydenta Solarskiego, będzie pan walczył z prezydentem Solarskim?

Nie czytałem takiego wywiadu.

Ale podjąłby pan taką rywalizację?

Teraz koncentruję się na czymś innym.

Czyli nie deklaruje pan wejścia do walki?

Jestem wiceprezydentem, czuję się zaszczycony, że mogę pracować dla miasta, wyzwań jest mnóstwo, zwłaszcza w tej geopolityce i staram się koncentrować na tych zadaniach, przed nami są naprawdę trudne czasy, ale jesteśmy w Poznaniu i musimy zawsze myśleć na przód.

A kiedy ten kalendarz wyborczy się ułoży? Także pana partii PO.

Wiemy, że wybory samorządowe są przełożone na wiosnę 2024, to czeka jeszcze na podpis prezydenta. Natomiast teraz najważniejszą sprawą będą przyszłoroczne wybory parlamentarne, na nich będzie się koncentrować uwaga polityczna, aczkolwiek w mojej ocenie wszyscy, rząd, odpowiedzialne partie polityczne, a do nich się zalicza PO powinny i starają się przygotowywać rozwiązania dotyczące obecnego kryzysu energetycznego.

http://www.radiopoznan.fm/n/MUUaKu
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 06:00 07:00 08:00 09:00 10:00

@TWITTER