NA ANTENIE: Między niebem a ziemią
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Lewica ma pomysł na kryzys - chce "uderzyć" w marże firm i automatycznie waloryzować 500+

Publikacja: 14.06.2022 g.10:02  Aktualizacja: 14.06.2022 g.10:44
Poznań
"W Polsce marże deweloperów sięgają kilkudziesięciu proc. Razem z marżą banku to jest ponad połowa ceny mieszkania" - mówi poseł Lewicy Maciej Konieczny.
pap_20210823_0CV (Copy) - Hanna Bardo - PAP
Fot. Hanna Bardo (PAP)

Gość Kluczowego Tematu w Poranku Radia Poznań dodał, że większość pieniędzy z kredytów trafia na konta wielkich korporacji, a nie do pracowników, którzy np. budują domy.

"Jeżeli mówimy o tym, gdzie w tym momencie zaciskać pasa, to może sprawmy, żeby Polska bardziej pod tym względem przypominała kraje europejskie" - tłumaczy poseł Konieczny.

Proponujemy, żeby uderzyć w marżę tych, którzy na kryzysie, na tej trudnej sytuacji Polaków, zarabiają miliardy. Żeby uderzyć w marże spółek paliwowych i banków, żeby zaciskać pasa w momencie kryzysu, na tych nieco większych brzuchach, w związku z czym my uważamy, że mamy do czynienia ze spiralą marżowo-cenową. Ten wzrost cen przekłada się na niebotyczne zyski w niektórych branżach

- mówi poseł. 

"Proponujemy też, żeby waloryzacja 500+ była związana ze wskaźnikami ekonomicznymi, żeby było waloryzowane automatyczne" - dodaje poseł Konieczny.

Zapytany o możliwą koalicją z Prawem i Sprawiedliwością, przedstawiciel Lewicy odpowiedział, że są między tymi partiami zbyt duże różnice.

Cała rozmowa poniżej:

Cezary Kościelniak: Czy różnice w kwestiach obyczajowych są nie do przekroczenia w budowaniu koalicji z PiS, z państwa perspektywy?

Maciej Konieczny: Nie nazwałbym tego kwestiami obyczajowymi, tylko prawami człowieka, ale tak, jeżeli chodzi o kwestie równych praw dla par jednopłciowych, przestrzegania praw kobiet, czy prawo kobiet do aborcji - to są rzeczy, które są dla nas kluczowe i z którymi z PiS się nie zgodzimy. Powodów, dla których ta koalicja jest nierealna, jest więcej, np. kwestia naszego stosunku do Europy.

Pytam o to dlatego, że wiele pomysłów macie wspólnych, przeglądając Twittera pana posła, można zauważyć koncepty polityczne jak waloryzacja 500+, Partia Razem proponuje nawet 700+, ale także walka o dostęp do mieszkań. Chyba nie ma innego ugrupowania, które byłoby bliżej Lewicy, niż Prawo i Sprawiedliwość.

A jednak nawet w tych kwestiach są między nami różnice. My proponujemy związanie 500+ ze wskaźnikami ekonomicznymi, żeby było waloryzowane automatyczne. Prawo i Sprawiedliwość, robiąc nawet dobre rzeczy, widzi to w charakterze gestu wielkopańskiego - oto oni, jako dobra władza dają ludziom. My chcemy, żeby były mechanizmy gwarantujące ludziom, że państwo o nich dba. Temu miałaby służyć automatyczna waloryzacja 500+, niezależne od woli polityków. W sferze mieszkaniowej - program Mieszkanie+ okazał się katastrofą, a w tym momencie, ten gigantyczny problem na rynku mieszkaniowym wynika chociażby z tego, że banki udzielające bandyckich kredytów na zmienną stopę procentową, mają Eldorado, dzięki premierowi Morawieckiemu, który z sektora bankowego się wywodzi. Pozorne są te zbieżności, to się rozjeżdża. Mamy jednak inną wizję państwa, niż PiS.

Panie pośle, chciałbym zapytać o pomysł Lewicy na inflację. Można odnieść takie wrażenie, że diagnoza jest całkiem do rzeczy, jesteśmy na gospodarczym zakręcie, kłopot polega na tym, że Lewica chce na tym zakręcie dodać gazu, aby go szybciej pokonać. Czy faktycznie wzrost pensji i świadczeń w takim momencie... Wielu ekonomistów mówi, że to na chwilę rozwiąże problem, który wróci. Że z 13 proc. pójdzie na 20 proc. Można tak w nieskończoność.

My mówimy, że w momencie trudnym, to ludziom nie ma jak zaciskać pasa na tych nieco szczuplejszych brzuchach. My proponujemy, żeby uderzyć w marżę, w tych, którzy na kryzysie zarabiają, żeby uderzyć w marżę spółek paliwowych i banków, żeby zaciskać pasa chociaż raz na tych większych brzuchach. Mamy do czynienia z marżą spiralowo-cenową, ten wzrost cen przekłada się na niebotyczne zyski w niektórych branżach. Tym powinniśmy się zająć, zamiast naprawiać gospodarkę jak zwykle kosztem ludzi.

Gdyby zapytać klasycznego liberała, to on by odpowiedział, że dzięki marżom można utrzymać miejsca pracy, rozwijać się. Nie ma rozwoju bez zysku.

Zyski lądują na kontach. Jest ogromny podaż pieniądza w tych branżach. Banki zarabiają więcej, nie ponosząc większych kosztów. Nagle 100 tys. ludzi nie dostanie pracy w bankowości. Kryzys służy nielicznym.

Nie tylko mówimy o pracy w bankach, deweloperzy mogą powiedzieć, że ta marża utrzymuje całą branżę budowlaną.

W Polsce marże deweloperów sięgają kilkudziesięciu proc. Razem z marżą banku, to jest ponad połowa ceny mieszkania, to nie jest koszt wybudowania mieszkania. W Polsce większość tych pieniędzy trafia na konta wielkich korporacji, a nie do pracowników, którzy te domy realnie budują. W Polsce ten dochód jest dzielony niesprawiedliwie, dużo mniej trafia do ludzi. Jeżeli mówimy o tym, gdzie w tym momencie zaciskać pasa, to może sprawmy, żeby Polska bardziej pod tym względem przypominała kraje europejskie.

Panie pośle,  jest pan za bardziej spójnym projektem europejskim. Kamienie milowe to nie tylko kamienie, związane z KPO, to nie tylko kwestie sprawiedliwościowe, ale to także ponad 200 kamieni milowych, propozycji, które Polska musi spełnić także reformując energetykę i rolnictwo, co bezpośrednio przełoży się na wzrost cen. Jak jako Lewica chcecie wykomunikować swojemu elektoratowi ten wzrost?

Jeżeli ja mówię o bardziej spójnym projekcie europejskim, to chciałbym, żeby był bardziej demokratyczny, żeby w większym stopniu wybieralni politycy, a w mniejszym stopniu trybunały i komisje decydowały o tym, na co się umawiamy.

I komunikujecie to kolegom z Brukseli? Nie słychać, żeby wasi reprezentanci w Brukseli komunikowali pomysł udemokratycznienia struktur europejskich.

Pewnie w większym stopniu popiera to Partia Razem, my nie mamy jeszcze reprezentantów w PE. Tam, gdzie możemy rozmawiać z partnerami Nowej Lewicy, to oczywiście staramy się to robić. Nie powinno być tak, że o kształcie wspólnego projektu decydują bardzo niedemokratyczne trybunały, w większym stopniu niż parlament i to trzeba zmienić. Niestety jeszcze jako Partia Razem mamy dość umiarkowane przełożenie na PE i będziemy się starać to zmienić.

Chciałem zwrócić uwagę na bardzo interesujący pański wpis na Twitterze, gdzie wspomniał pan, że Ukraina na obsługę budżetu zagranicznego wydaje prawie 15 proc. budżetu, a tylko 4 proc. na obronę. Czy państwo macie pomysł, w jaki sposób zwrócić się do kolegów z partii socjalistycznych i spróbować wskazać, że to jest duża przeszkoda w skutecznym prowadzeniu wojny z Rosją?

Tutaj możemy się pochwalić dość istotnymi sukcesami, bo ta kampania na rzecz anulowania długu, międzynarodowa, którą prowadzimy we współpracy z Ukraińskim Socjalnym Ruchem, to już jest coś, co dzieje się w wielu krajach. Ustawa idąca w tym kierunku przeszła przez izbę amerykańskiego Kongresu, także dzięki rozmowom z amerykańskimi przyjaciółmi. Ta kampania z inicjatywy niedużej polskiej partii - Razem i jeszcze skromniejszego Ukraińskiego Socjalnego Ruchu, zyskała globalne zasięgi. W USA stało się dużo.

Tu chodzi o dług europejski. Czy myśli pan, że uda się przekonać Emmanuela Macrona, by tę marżę z obsługi długu zagranicznego Ukrainy zawiesić albo zredukować. Czy to jest w ogóle możliwe?

Prędzej Macrona niż Niemców, którzy mają bardzo ortodoksyjne podejście do długów, co pokazali w przypadku Grecji, na niekorzyść Grecji i całej Europy. To nie będzie łatwe, w tym momencie sprzyja nam presja społeczeństw europejskich. Jak elity francuskie czy niemieckie chcą robić dalej interesy z Rosją, to społeczeństwa, widząc okrucieństwo Rosji na Ukrainie sympatyzują właśnie z Ukrainą. To jest ten moment, staramy się tę kampanię prowadzić, że coś może się udać. W przypadku europejskim chodziłoby o przejęcie kosztów obsługi długu przez Europejski Bank Centralny, bo w istotnej części to jest także dług prywatny, to są prywatne banki, więc tu chodzi także o tego typu wsparcie i będziemy dalej prowadzić tę kampanię, mamy nadzieję, że się uda.

To jest bardzo ciekawe, że znów jako poseł Lewicy, wskazuje pan na radykalną odmienność waszego podejścia do Lewicy niemieckiej. I znów tym pomysłem zbliżacie się do Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że tu nie byłoby różnicy zdań.

Byłaby różnica. Uchwała o konieczności anulowania ukraińskiego długu na wzór także tej, która przeszła już w kilku parlamentach europejskich została przez Lewicę złożona w parlamencie i PiS nie było zainteresowane tym, żeby ją głosować. Mam nadzieję, że rządzącą partię udałoby się do tego przekonać.

Jeśli chodzi o Polskę, za kilkanaście miesięcy wybory. Kto będzie waszym przeciwnikiem? Donald Tusk wyraźnie skręca na lewo, który znaną z praktyki Angeli Merkel metodą zjada pomysły na politykę innych partii, budując własne ciało polityczne, cudzym pokarmem politycznym. Czy PO czy PiS będzie głównym przeciwnikiem Lewicy?

W Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość, przydałaby się zmiana tej władzy, dlatego głównym przeciwnikiem będzie partia rządząca.

To czym będziecie chcieli się wyróżniać?

Jest kwestia wiarygodności. Donald Tusk przez osiem lat swoich rządów zamroził pensje w budżetówce i ludzie to pamiętają. Przez osiem lat nie rosła pensja, chociaż koszty życia rosły. A teraz zapowiada 20-proc. podwyżkę, to po pierwsze jest niewiarygodne, po drugie ciężko jest utrzymać linię, bo PO jest partię neoliberalną i ci ludzie nie zgadzają się z tym, co Donald Tusk postanowił głosić, więc to nie będzie wyglądało wiarygodnie, ale oczywiście chcemy współpracować tam, gdzie to możliwe.

https://www.radiopoznan.fm/n/xdXSk4
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 08:00 09:00 10:00 11:00 12:00

@TWITTER