NA ANTENIE: Niedziela na Głównym

Portret legendarnego poety wędrowca Witka Różańskiego

Publikacja: 09.01.2019 g.11:21  Aktualizacja: 09.01.2019 g.12:59 Barbara Miczko-Malcher
Poświęcona poecie audycja Barbary Miczko-Malcher "Spotkania z kulturą", w 10 rocznicę jego śmierci.
Wincenty Rozanski
/ Fot.

- Czy poeci są potrzebni? - zapytałam kiedyś Witka Różańskiego przyjaciela Edwarda Stachury. 

- Chyba tak, chyba tak - odpowiedział i przytoczył słowa Paula Claudela: ”Ty poeto nic nie wyjaśnisz ale przez ciebie każda rzecz staje się podatna na wyjaśnienia".

Do Witka przyciągała mnie właśnie jego umiejętność poetyckiego, delikatnego dotykania rzeczywistości, urzekająca jak obrazy impresjonistów. 

"Zachód chowa miasteczko pod koronę drzew
kościół trwa jak kwiat
idę przez rynek widzę puste ławki
z apteki dochodzi zapach cordialu”

Obrazy z ”miasteczka m” (z Mosiny,w której się urodził) zabrał Witek ze sobą i towarzyszyły mu przez całe życie.

Najdłużej mieszkał w Poznaniu. Kiedy spotykaliśmy się przy ul. Ostrobramskiej „miasteczko m” było naszym wspólnym wspomnieniem. Dom Różańskich stał przy ul. Mickiewicza, moich rodziców przy sąsiedniej ulicy Kilińskiego. Żyliśmy nieopodal Wielkopolskiego Parku Narodowego. Ściana lasu dotykała nieba, zmieniała się z każdą porą roku, nęciła tajemnicą, budziła ciekawość. Młodzieńcze wyprawy tę ciekawość zaspakajały. Urządzało się „trekingi” na Górę Pożegowską, na wyrobisko starej cegielni, nad Jezioro Góreckie. Wędrowało nieznanymi szlakami przeżywało pierwsze miłości, wzajemne oczarowania..i omamy - pisał Witek.

Witek wchodził w dorosłość całą dekadę przede mną. Tyle, że na prowincji czas biegnie wolniej. Znałam więc tych samych nauczycieli - wielkich oryginałów z przedwojennym szlifem, podobnie jak on oglądałam radzieckie filmy w Kinie Wrzos, kupowałam gazety w kiosku Ruchu u pana Pawlaka, który wyglądem przypominał Pickwicka. Był niezwykle życzliwy i cieszył się powszechnym szacunkiem. Ten kiosk przez lata był dla mosiniaków oknem na świat. Witek przesiadywał w nim godzinami. Marzył żeby mieć własny kiosk.

Po latach, kiedy był już autorem 20 poetyckich tomików, kiedy owiany był legendą jako przyjaciel Stachury i bohater ”Całej jaskrawości” sprezentowano mu symboliczny kiosk. Mosina bowiem urządziła swojemu poecie 60 urodziny. To była wspaniała uroczystość. Witano Witka na dworcu chlebem. Zawieziono go dorożką na Górę Pożegowską gdzie czekali liczni goście i gdzie odbyło się przyjęcie, a w Galerii Miejskiej czytano jego wiersze.

Prowadziłam wtedy ten wieczór. Teraz, w dziesiątą rocznicę śmierci, 3 stycznia 2019 roku, Biblioteka Publiczna w Mosinie urządziła wieczór wspomnień, w którym udział wzięła żona poety Małgorzata Kasztelan-Różańska. Przyszli też jego starzy znajomi. Witek znowu był wśród nas.

Barbara Miczko-Malcher
http://www.radiopoznan.fm/n/24FmpH
KOMENTARZE 1
Pozhoga 09.01.2019 godz. 13:07
,,Gdy przyjdzie cisza
i pójdę w ciszę,
któż to opisze,
któż to uciszy?"

Genialne...

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 10:00 11:00 12:00 13:00 14:00

@TWITTER